Browsing Category

gadżety

Artykuły DIY EASY-PEASY eksperymentowanie gadżety geek zone porady

TAK / NIE = WTF?

25 marca 2017

Bez względu na to, jakim typem osób jesteśmy, podejmowanie decyzji w pewnych momentach naszego życia może wydawać się niezwykle trudne. I o ile część z Was ma możliwość poszukania porady u najbliższych/przyjaciół, ja, należąc do samotników since 1994, zazwyczaj mam z tym etapem niemały problem. Problem, którego próby rozwiązania zaprowadziły mnie do rozwiązań praktycznych, niebanalnych i … tych współczesnych również.

Co pomaga mi w podejmowaniu decyzji i być może pomoże i Tobie?

Continue Reading

gadżety Harry Potter przemyślenia

7 filmowych gadżetów, które chciałabym mieć

21 stycznia 2016

Nasza ludzka chciwość i cichutki głosik w głowie, wielokrotnie w trakcie oglądania danego filmu lub serialu podpowiada: ‚kurcze, ale chciałabym/chciałbym coś takiego mieć…’ Miewam te momenty wyjątkowo często, dlatego dziś chciałabym podzielić się z Wami listą serialowych/filmowych gadżetów, których pożądałam zarówno jako dziecko i których pożądam teraz. I choć w swojej kolekcji posiadam kilka replik super-hiper-przedmiotów, wciąż marzę o…

ZNACZKU!

02

Oglądaliście Krainę Jutra? Nie, nie mówię o Krainie Lodu z Oskarem w roli drugoplanowej, mam na myśli ten niesamowity film, na którego premierę z utęsknieniem czekał niejeden fan serialowego House’a, w tym ja. Marzę o znaczku, który w chwili zwątpienia w ludzkość przeniósłby mnie do innego wymiaru, do świata przeznaczonego dla nietuzinkowych wizjonerów, którzy poprzez swój otwarty umysł zmieniają świat na lepsze. Nie macie pojęcia ile dałabym za ten cholerny znaczek!

RADIOAKTYWNYM PAJĄKU!

03

Zgadza się, mowa o TYM pająku. Pająku, który ukąsił Petera Parkera. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, zmieniłabym się w Spider-Woman, lub jak kto woli: Spider Gwen! Zainwestować w strój to pikuś, ale pomyślcie, jakie show robiłabym na ulicach Nowego Jorku! Woah!

BUSOLI JACKA SPARROWA!

04

Jakież życie byłoby łatwiejsze, gdybym posiadała ten kompas! Zaiste i bez wątpliwości z całych swych dobrych intencji, wiedziałabym, czego chcę, nawet jeśli nie wiedząc dopuściłabym się nieświadomie do uczciwej nieuczciwości wobec własnych zamiarów, dokonując nieprzewidywalnego i głupiego wyboru, jak to zwykle bywa w codzienności i świadomości nieposiadania busoli, albo nieumiejętności jej wykorzystania.

ZMIENIACZU CZASU!

04

Gadżetom z Harry’ego Potter’a powinnam co prawda poświecić zupełnie oddzielny wpis – wyobraźnia Rowling nie ma sobie równych, ale postaram się nie przynudzać i wymienić wyłącznie najważniejsze bajery. Ze zmieniaczem czasu jest o tyle niebezpiecznie, o ile musisz uważać, żeby nie spotkać ‚siebie’ w wymiarze z przeszłości. Mogłabym wygrać w Lotto, pisać kolosy na wyższe oceny (o ile ktoś życzliwy zawsze zdradziłby, jakie były pytania), wysypiać się i leniuchować w miejscach, w których wcześniej mnie nie było. Gorzej, jeśli wpadłabym w uzależnienie. Uzależnienie od cofania się w czasie, brzmi nieźle.

RÓŻDŻCE!

05

I to takiej… działającej! Chociaż może lepiej, że ich nie ma? W moim przypadku istniałoby wysokie zagrożenie nadużywania zakazanych zaklęć. I podejrzewam, że nie tylko w moim. Anyway, świetny przepis na własnoręczne wykonanie różdżki tutaj.

PELERYNIE NIEWIDCE!

06

Gdybym miała literacki flow, napisałabym wielostronicowy esej na temat czynności, które mogłabym wykonywać posiadając pelerynę niewidzialności. Znając życie i mnie, używałabym jej każdego dnia, zarówno w celach rozrywkowych jak i strategicznych. Peleryna niewidka zdecydowanie wygrywa w pojedynku z pierścieniem Frodo, a to dlatego, że nosząc pierścień odczuwasz raczej dyskomfort i ta świadomość wiecznej obserwacji Saurona, brrr… A skoro mowa o pelerynie niewidce i szlajaniu się po Dziale Ksiąg Zakazanych, marzę również o…

BIBLIOTECE BESTII
& nieskończonej ilości czasu na czytanie tych wszystkich książek.

07

A zresztą… czy biblioteka może być gadżetem? Chyba tylko wówczas, gdy mówimy o mini-biblioteczce Kindle – poprawcie mnie, jeśli nie ma możliwości zapisywania wielu książek na tym urządzeniu, jak na razie nie miałam z nim żadnej styczności, poza obserwowaniem zaczytanych znajomych. Jestem ciekawa czy są rzeczy, które z entuzjazmem przyjęlibyście w naszym, rzeczywistym świecie?

FASHION gadżety lifestyle

Cinematique – aplikacja marzeń

16 października 2015

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że wybujałe wyobrażenia o interaktywnych filmach, które umożliwią mi natychmiastowy zakup rzeczy widzianej na reklamie, mają szansę się urzeczywistnić, prawdopodobnie parsknęłabym śmiechem, z niedowierzaniem kiwając głową. Telefony wyglądały wówczas jak cegły i do głowy by mi nie przyszło, że zegarek Martina Tajemniczego to prototyp dzisiejszych smart watchów. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o aplikacji, która skradła moje serce. Słyszeliście o Cinematique?

Continue Reading

DIY gadżety hairoutine kosmetyki

Elegancki & stylowy olejek

11 czerwca 2015

Regularne stosowanie odpowiednio dobranego olejku, potrafi zdziałać na włosach cuda. Ten cenny półprodukt sprawdzi się doskonale jako substytut odżywki bez spłukiwania w postaci 3-4 kropelek wtartych we włosy w ciągu dnia. O ile kosmetyki ekskluzywne mają cudowne opakowania, o tyle producenci olejków rzadko kiedy docierają do wymagających klientek ceniących sobie luksus. Przygotowałam dla was mały tutorial, który sprawi, że  obecność podręcznej ilość olejku w małej buteleczce stanie się Twoją elegancką i stylową rutyną ;)

akcesoria do włosów gadżety hairoutine lifestyle przemyślenia

Rajstopy do włosów

28 maja 2015

Kupiłaś je na miejskim bazarze za grosze. Towarzyszyły Ci w trakcie najważniejszych życiowych chwil, a definicja rajstopy idealnie odpowiadała określeniu raj dla stopy i nagle, niespodziewanie, w najmniej odpowiednim momencie coś pękło. Na początku nie zdawałaś sobie z tego sprawy, dopiero ktoś życzliwy poinformował Cię, że … poszło Ci oczko. Zamarłaś. To koniec. Nieważne, czy wasz związek trwał 5 minut, czy kilka tygodni. Nieważne, czy zniszczyłaś je chropowatą piętą, której dzień przed wyjściem nie szło w żaden sposób wygładzić, czy paznokciem, czy po prostu o coś zahaczyłaś. Ból po utracie ukochanej pary rajstop jest zawsze taki sam. Zatrzymaj się, weź głęboki wdech i czytaj dalej…

Przybywam z cudowną wiadomością.

Nie musisz kleić oczka bezbarwnym lakierem do paznokci, by przedłużyć użyteczność ukochanych rajstop (nawet pod jeansami). Jedyne czego potrzebujesz to… nożyczki. I sprawna ręka w cięciu materiałów. Twoje rajstopy będą przecież idealne do włosów.

Przyjrzyj się swoim gumkom do włosów. Większość z nich zapewne posiada metalowe elementy? Jedyne co mogę doradzić to to, żebyś jak najszybciej się ich pozbyła, lub przynajmniej nie używała na włosach… Metalowe elementy mogą przyczynić się do łamania delikatnych włosów, na wysokości założonej gumki. Zdecydowanie lepsze od nich są gumki miękkie, pozbawione metalowych usztywnień.

Ostatnio furorę wśród blogerek (i nie tylko) robią invisibobble, określane jako rewolucyjne gumki do włosów, które nie ciągną i nie wyrywają ich. Bardzo trwałe, dostępne w wielu kolorach, idealne do każdego rodzaju włosów. Projekt gumki Invisibobble powstał w oparciu o konstrukcję zwykłego przewodu od tradycyjnej słuchawki telefonicznej. Sprężynowa budowa gumki sprawia, że ciasno utrzymuje ona włosy, ale nie powoduje ściskania ich i nie tworzy widocznych śladów, tak jak to jest w przypadku tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej właściwości gumki Invisibobble są delikatne dla struktury włosów i nie niszczą ich. Wykonane z delikatnego tworzywa, wodoodpornego i wytrzymałego, nie posiadają metalowych spojeń, które często bywają przyczyną wyrywania i ciągnięcia kosmyków podczas zdejmowania i noszenia tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej łagodności, noszenie końskiego ogona przez cały dzień nie powoduje dyskomfortu dla skóry i bólu w okolicy skalpu. Oryginalny wgląd i design gumki sprawia, że jest ona wspaniałą ozdobą, nie tylko na włosach, ale także wokół nadgarstka. Jedna gumka Invisibobble może służyć codziennie nawet przez ponad rok czasu. Zalety Invisibobble: nie pozostawia śladów po noszeniu na włosach, nie odciska się, nie powoduje bólu, jest delikatna dla włosów, nie niszczy ich, nawet używana codziennie, jest idealna do wszystkich rodzajów włosów, może być noszona jako bransoletka na rękę, jest wodoodporna i wytrzymała.
Dostępne kolory: czarny, biały, brązowy, transparentny, niebieski, czerwony, żółty, różowy, lila, beż, błękit pastelowa, zieleń.
Pomimo kuszących zaleceń producenta, sama do tej pory nie kupiłam Invisibobble i chyba raczej się na nią nie skuszę. Włosy upinam spinkami-żabkami, a 19 na 20 zaleceń producenta rewolucyjnych Invisibobble spełniają gumki, o których napiszę za moment…
Tak jak pisałam na początku, jedyne co potrzebujesz to stare, niepotrzebne (wyprane oczywiście) rajstopy i nożyczki.

Rajstopy tniemy na dowolnej grubości kawałki, zwijając następnie na kształt gumki do włosów, o tak:

Na włosach gumki prezentują się następująco:

Metoda ta jest dosc stara i ogromnie praktyczna. Jedyną wadą gumek-rajstop jest chyba to, że nie są, tak jak wspomniane dziś Invisibobble – wodoodporne. Możliwości kolorów bowiem, jak samych rajstop – mamy od groma:
akcesoria do włosów gadżety haul lifestyle recenzje

Tangle Teezer Blow Styling #otwieranie

25 maja 2015

Kiedy przeczytałam u Idalii o nowej szczotce Tangle Teezer do stylizacji i obejrzałam reklamę na YouTube, po raz kolejny odezwała się we mnie włosomaniaczo-zakupoholicza natura i nieopisana chęć posiadania tej szczotki. Do Dnia Dziecka jeszcze daleko, myślałam, ale machnęłam ręką i z prędkością światła wbiłam na mintishop.pl, żeby szczotkę zamówić. W piątek zamówiona, dziś po drobnych perypetiach związanych z zabłądzeniem kurierki DHL – jest już u mnie. Czas na unpacking!

 

Jeśli jesteście posiadaczkami starszych wersji TT, wiecie, że szczotki zapakowane są w ładne, designerskie opakowanie. Pierwsza klasa! I tego właśnie należy się spodziewać od producenta, płacąc za szczotkę do włosów ponad 60 złotych. Po rozerwaniu pierwszego opakowania od Minti Shop zaczęłam dobierać się do plastikowego pudełka. Wiedziałam tylko jak odkleić tasiemkę zabezpieczającą, a potem zaczęły się schody. Chciałam nawet przeciąć to dziadostwo swoim ostrzem Shieldmaiden, żeby szybciej dostać się do fioletowego arcydzieła tkwiącego wewnątrz pudełka, ale po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wykazałam się sporą dozą cierpliwości i otworzyłam pudełko kulturalnie, w tradycyjny sposób.

 

 

Dlaczego na Instagramie pisałam o ciężkiej artylerii? Ku mojemu zdziwieniu, szczotka jest stosunkowo… ciężka, a włosie kojarzone ze standardowymi szczotkami TT, takimi jak Elite czy wersja klasyczna niczym nie przypomina włosia w Blow Styling. Ona nie masuje głowy, ona ją wręcz szoruje. Prawdopodobnie dlatego doskonale nada się do czesania herów przed snem, w celu ukrwienia głowy i pobudzenia cebulek włosowych. Lecę ją przetestować! Wieczorem wrzucę zdjęcia wystylizowanych włosów. 

balsamy balsamy do ciała dieta gadżety kosmetyki lifestyle mgiełki porady przemyślenia sport zdrowie

Za co kocham Victoria’s Secret!

18 listopada 2014

VICTORIAS SECRET SHOW 2013 -1116 61

Victoria’s Secret to zdecydowanie kontrowersyjna marka: wzbudza szereg emocji, od miłości do nienawiści. Wielokrotne pozwy sądowe o kradzieże projektów czy godzące w uczucia odbiorców reklamy to u nich standard. Mimo to marzeniem niejednej początkującej modelki jest dołączenie do elitarnego grona dziewczyn zwanych aniołkami VS. Co jest powodem tej ślepej miłości? Możliwość szybkiego zarobku czy specyficzny styl życia, który jest nieodłącznym elementem każdej z Angels?

Nie od dziś wiadomo, że marka VS promuje zdrowy tryb życia. Modelki w przeciwieństwie do wielu swoich konkurentek z high fashion nie odstraszają figurą kościotrupa – wręcz przeciwnie – posiadają krągłości (tam gdzie trzeba) i wysportowane sylwetki. W internecie możemy znaleźć mnóstwo filmów instruktażowych z ćwiczeniami modelek – te najbardziej wiarygodne są tworzone we współpracy aniołków z ich trenerami na oficjalnym kanale YouTube Victoria’s Secret.

Ostatnimi czasy głośno było o kampanii VS „The Perfect ‚Body'”, która wywołała ogromny sprzeciw i mnóstwo protestów zarówno w Stanach jak i pozostałych krajach, w tym w Polsce. „Body” to kolekcja staników – idealnie miękkich, dopasowanych do ciała, dających komfort noszenia niczym druga skóra. Jestem stałą klientką Victoria’s Secret i jeżeli staniki te są tak wygodne, a nawet bardziej od tych, które już posiadam w swojej kolekcji, jestem skłonna uwierzyć zapewnieniom producenta. Jednak nie w tym problem. Oburzenie wywołała zupełnie inna kwestia – a mianowicie rzekome bombardowanie przeciętnych klientek kultem idealnego ciała. W skrócie: plakat promujący najnowszą kolekcję wywołał ból dupy leniwym babom, więc zaczęły działać. Niestety, jak to zazwyczaj bywa – w głupi i nielogiczny sposób.

resize

Setki kobiet włożyło mnóstwo czasu i energii na podpisywanie petycji studentek z Leeds, o otrzymanie przeprosin od VS i „wzięcia odpowiedzialności za negatywny przekaz, który wysyła do kobiet”, portale społecznościowe zapełniły się od fotografii z hasztagiem #iamperfect – bardzo odważnych zresztą, pojawiły się nawet odpowiedzi w formie sesji zdjęciowych:

image20

Cóż. Wszystkich popierających powyższy cyrk muszę zmartwić. Ciała na powyższej fotografii będącej odpowiedzią dla VS – nie są idealne. Od kiedy to otyłość prowadząca do wielu chorób lub nadmierne wychudzenie są uważane za ideał? Po co tracić czas, energię i pieniądze na tak idiotyczne akcje, skoro można je przeznaczyć właśnie na wykonanie kilku ćwiczeń dziennie, by w zdrowy sposób nabyć pewności siebie i zaakceptować swoje ciało? Głupim usprawiedliwianiem i wmawianiem sobie, że jesteś idealna, nigdy nie osiągniesz tego, czego tak bardzo zazdrościsz kobietom widocznym na plakacie VS. Chcesz być piękna? Kanony zmieniają się wraz z postępem, czas zaakceptować fakt, że skoro w jakikolwiek sposób reklama daje Ci do zrozumienia, że czujesz wstyd spowodowany swoim obecnym wyglądem, to czas zacisnąć zęby i wziąć się za siebie. Zacznij biegać, uprawiaj swoją ulubioną formę sportu, ruszaj się, jedz zdrowo. Jeśli natomiast odpowiada Ci siedzący tryb życia i czujesz się dobrze w swoim ciele – w porządku. Siedź i jedz dalej.

victoria27s20secret20o1ssp

victoria27s20secret20b1s1c

Camille_Rowe_at_Victorias_Secret_beach_fashion_photoshoot (15)

abe_YEetx

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie czuję żadnego rodzaju upokorzenia czy wstydu, widząc zdjęcia modelek z Victoria’s Secret – mimo ponad 3-tygodniowej przerwy od aktywności fizycznej spowodowanej kontuzją kostki, bez problemu mogłabym wyjść na ulicę w samej bieliźnie, bo czuję się dobrze w swoim ciele. Nie sądzę, że na taki krok odważyłyby się dziewczyny krytykujące kampanię – no chyba, że w akcie desperacji, w ramach poparcia swojego zdania. Nie oznacza to jednak, że czułyby się z tym w 100% dobrze.

Przekonywanie samej siebie, że nie musisz być doskonała może być ucieczką od pracy nad sobą.

tumblr_nf78hijK1S1rtrwi8o1_500

Wracając jednak do samej marki… Tak jak wspominałam, bielizna oferowana przez VS jest cudowna. Zanim zdecydowałam się na pierwszy zakup, przeczytałam kilka nieprzychylnych opinii, jakoby była kiczowata i ze średniej jakości materiałów – nic bardziej mylnego. Po roku używania zarówno staniki jak i figi (uwielbiam figi!) są w idealnym stanie!

tumblr_nf4bj7pNEo1s9kiugo1_1280

VS przełamuje stereotypy. Przykładem na to może być chociażby dołączenie do grona modelek Karlie Kloss, uważanej za typowo wybiegową modelkę. Karlie pokazała wszystkim, że bez względu na wzrost czy typ urody, każda z nas może czuć się sexy.

7fac8bc724df6495dcbb3880229efb00 16ca6eb2694ae8017c620ba732d86b66 d4740c556a9bd2193af144f7f05f0dd8 tumblr_nf3nmjBCfx1u03y4so1_500

VS stawia na wygląd nie tylko modelek, ale również swoich produktów. Asortyment jest całkiem spory, prócz bielizny znajdziemy mgiełki do ciała, balsamy, błyszczyki, lotiony i wiele innych!

tumblr_inline_mitaswJQeE1qz4rgp

Gdyby nie Victoria’s Secret nie poznałabym mojej ukochanej role model – Mirandy Kerr czy równie lubianych Behati Prinsloo i Lindsay Ellingson. Wiele początkujących, dobrze prosperujących modelek trafiło ostatnio do grona VS – między innymi Jourdan Dunn, Barbara Palvin i znana wszystkim, choć mnie osobiście nudząca Cara Delevingne. Nie ma co ukrywać, aniołki zarażają pozytywną energią, a dowodem tego są spektakularne i niepowtarzalne pokazy mody organizowane co roku we współpracy z koncernami muzycznych gwiazd we wspaniałej scenografii od sierpnia 1995 roku (rok po moim urodzeniu!).

♡ źródło fotografii: Pinterest & Google

gadżety lifestyle uroda zdrowie

Clarisonic Mia 2 – moje wrażenia

27 października 2014

Szczoteczki do pielęgnacji twarzy ostatnimi czasy zdobywają furorę wśród klientów i bloggerek sekcji beauty. Na YouTube możemy znaleźć mnóstwo pozytywnych recenzji odnośnie tych produktów. Dzięki przychylnym opiniom i ja postanowiłam się skusić na zakup tego gadżetu. No dobra, przyznam się. Nie kupiłam szczotki z własnej kieszeni – był to wybłagany prezent pod choinkę…

prezentacja

prezentacja2

Clarisonic Mia 2 jest szczotką kalibru zawodowego, która używa delikatnego mikro-masażu, aby dokładnie oczyścić skórę twarzy. Szczotka ta delikatnie oczyszcza pory, unikając agresywnego tarcia i umożliwiając lepsze wchłanianie kosmetyków do pielęgnacji. Producent zapewnia 6-krotnie dokładniejsze oczyszczenie skóry niż w przypadku ręcznego oczyszczania, zmniejszenie ilości porów, drobnych zmarszczek i poprawienie kolorytu.

prezentacja3

prezentacja4

Przed pierwszym użyciem należy podłączyć Clarisonic Mia 2 do ładowania na 24 godziny. Uchwyt Mia 2 jest wodoodporny, więc można ją stosować w trakcie kąpieli lub prysznica. Clarisonic zaleca specjalny program mycia twarzy i stosowanie się do T-Timer’a, dzięki któremu urządzenie zatrzymuje się informując, że należy przejść do innej części twarzy. Minutowy program wygląda następująco:

20 sekund na czoło, 20 sekund na nos/brodę po 10 sekund na każdy z policzków

Osobiście nie stosuję na sobie w/w programu. Myję twarz zgodnie z własnymi upodobaniami, ponieważ nie widzę sensu w myciu każdej partii twarzy co do sekundy.

ladowarkaniegotowa

ladowarkaprzelacznik

Aby móc ładować szczoteczkę Clarisonic, potrzebny jest specjalny adapter. W pełni naładowana Mia 2 może być używana przez 24 minuty. Biorąc pod uwagę stosunkowo krótki czas jednorazowego użytku, ta szczoteczka wytrzymuje naprawdę długo!

ladowarkagotowa

ladowanie

Sposób ładowania jest naprawdę prosty i przyjemny w obsłudze. Przykładamy ładowarkę do uchwytu, działa na magnes. Clarisonic Mia 2 jest w pełni naładowana, gdy dioda świeci w sposób ciągły.

etui

etui2

etui3

Aby utrzymać Mia 2 w odpowiednich warunkach, należy unikać mocnych chemikaliów. Raz w tygodniu warto zdjąć szczoteczkę i umyć uchwyt ciepłą wodą z mydłem. Zalecane jest wymieniać szczoteczkę co 3 miesiące, gdyż włosie po upływie czasu zużywa się i jest mniej wydajne. Warto też raz w tygodniu zanurzyć ją we wrzącej wodzie, aby pozbyć się bakterii osiadających na włosiu. Ja wymieniam szczoteczkę co 2 miesiące z racji tego, że nie oczyszczam jej mydłem i ciepłą wodą, a właśnie wrzątkiem.

Moje osobiste odczucia co do Clarisonic Mia 2 są bardzo pozytywne. Zauważyłam poprawę elastyczności skóry twarzy, pory są mniej widoczne. Oczyszczanie soniczne zaproponowała mi kosmetyczka, ale perspektywa płacenia ponad 100 zł za każdą wizytę nieco mnie przeraziła. Alternatywą jest właśnie Clarisonic. Na rynku pojawiło się mnóstwo zastępczych szczotek do twarzy, w tym słynna BEAUTYline z Biedronki, którą również kupiłam z czystej ciekawości. Napiszę krótko: porównywanie tego złomu z Clarisonic to grzech.

Zdaję sobie sprawę z tego, że wydatek ponad 600 zł na szczoteczkę do twarzy to dużo. Mimo to warto się zastanowić, co liczy się dla was bardziej – jakość czy ilość. Jesteście ciekawi jak obecnie wygląda moja cera? Piszcie w komentarzach, może załączę zdjęcie? ;)

gadżety haul makijaż uroda

catrice – eybrow set (zestaw do malowania brwi)

8 września 2014

1

Hej kochani! Dziś przygotowałam dla was malutki haul, do którego skłoniła mnie właściwie druga makijażowa vlogerka, dzięki której moje umiejętności mejkapu wzrosły diametralnie. No bo kto nie zna maxineczki? W jej przedostatnim filmiku mogliśmy obejrzeć krótkie recenzje produktów do brwi. Wśród kosmetycznych ulubieńców wspomniano o zestawie do brwi catrice, na który czaiłam się od dłuższego czasu. Koniec końców zamówiłam go za pośrednictwem Minti SHOP i mimo ostrzeżenia, że na produkt poczekam 5 dni … kurier zapukał już dziś!

2

W standardowym kartonowym pudełku, ozdobionym jednakże uroczą, firmową tasiemką Minti Shop czekała malutka paczuszka otulona folą bąbelkową, którą swoją drogą uwielbiam. Niewątpliwie będę miała zajęcie na dalszą część popołudnia.

3

Pierwsze wrażenie – całkiem przyjemne. Drobne, minimalistyczne, eleganckie opakowanie.

Od razu zabrałam się do majsterkowania przy opakowaniu, starając się przy tym, by nic nie zepsuć. Może nie wspominałam, ale strugaczkę z sephory rozbroiłam (zepsułam) po 5 sekundach od odpakowani paczki. Na paznokciach – niezawodny odcień z limitowanej edycji lakierów MANHATTAN – odcień coral – clubbeat.

4

Na set składają się dwa cienie, lusterko, szufladka z pęsetą, pędzelkiem i szczoteczką do brwi. W skrócie: nie ważne gdzie jesteś, o brwi zadbasz wszędzie! Lecę wypróbować! Buziaki :*