Browsing Category

lifestyle

hairoutine haul Inspirujące kobiety kosmetyki lifestyle maski maski do włosów News piękne włosy pielęgnacja porady

ANWEN | ‚Winogrona i Keratyna’ – maska do włosów średnioporowatych

12 lutego 2017

Rzadko kiedy zdarza się, żebym pisała o konkretnym kosmetyku przed jego wykończeniem. W przypadku nowego odkrycia, jakim jest debiutująca w świecie włosowego szaleństwa maska ANWEN, postanowiłam jednak zrobić mały wyjątek. Jest to bowiem produkt, z którym nie rozstanę się na najbliższe miesiące, a może nawet i lata. Co w nim takiego niezwykłego?

Continue Reading

#Empowerment FASHION lifestyle makijaż

#FDD, czyli Fantasy Date Dressing

1 lutego 2017

Walentynki tuż tuż, a Ty wciąż nie wiesz w co się ubrać? Ja Ci niestety nie pomogę, bo… Nie obchodzę tego święta (nie mam z kim). Chociaż nie! Czekaj! Czy w przypadku ubioru i jego planowania, tak jak do tanga, trzeba dwojga? Pch, pls. Dla każdego aspirującego pisarza bujanie w obłokach to czysta przyjemność, dlatego pozwól, że… wpadnę w echo romantycznych rozkmin wysadzanych złotem i diamentami, polanych najdroższym szampanem i usłanych donutami, w poszukiwaniu odpowiedzi na jedno, fundamentalne i zaiste ważne dla każdej z nas pytanie:

co, do cholery, ubrać w walentynki?

 

Continue Reading

#Empowerment FASHION Goodreads inspiracje Inspirujące kobiety lifestyle przemyślenia

Czego oczekujemy od siebie i 2017 roku?

1 stycznia 2017

Patrząc ogólnie na 2016, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie był to najlepszy rok w mojej 19-letniej karierze na planecie Ziemia. Oczywiście, było kilka pięknych chwil, ale niestety nie są one w stanie zatuszować tych smutnych, złych, rozczarowujących momentów. Ale nie po to piszemy z Sandrą ten artykuł. Stwierdziłyśmy, że zamiast rozwodzić się i tak pozamiatanym już rokiem, lepiej określić to, czego oczekujemy od obecnego 2017 roku. Musimy jednak pamiętać, że spirala działa w obie strony. Masz prawo czegoś oczekiwać, ale jednocześnie musisz dać też coś od siebie. Dlatego też kolejną rzeczą, jaką musimy zrobić jest nakreślenie tego, czego oczekujemy od siebie.

Gdybym miała znaleźć jedno słowo idealnie odzwierciedlające ubiegły rok, prawdopodobnie w środowisku niezwykle ważnej i istotnej w moim życiu grupy, nie zabrzmiałabym oryginalnie. Ponieważ byłby to zlewozmywak. I nie jest ważne, jak to odbierzesz. Każde słowo posiada bowiem konkretny przekaz w zależności od danej sytuacji oraz tego, kto je wypowiada. Nie będę rozpisywać się na temat własnej interpretacji kitchen sink, bo tak, jak wspominała Kasia, nie po to powstał ten wpis, jednakże… postaram się wypisać swoje własne oczekiwania wobec siebie i 2017 roku. 

Continue Reading

lifestyle podróże przemyślenia

Mój wymarzony dzień w Nowym Jorku.

2 lipca 2016

Lubię ten tekst. Pisałam go ponad rok temu na potrzeby konkursu organizowanego przez H&M. Zeszłoroczne przeżywanie limitu znakowego niczym mrówka okres trochę bawi, trochę zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo niestabilną emocjonalnie byłam osobą. Nie mogę uwierzyć, że pod własnym nazwiskiem wysłałam zgłoszenie pamiątkowo umieszczone pod koniec notki. Nieco z sentymentu, nieco z lenistwa – przy okazji przenoszenia wpisów z blogspotu na wordpress – publikuję go na nowo pod aktualną datą. Miłego czytania, bejbisie.

Continue Reading

lifestyle przemyślenia quizy

Dainty Q… UIZ

7 kwietnia 2016

Gdybyście spytali moich najbliższych znajomych, z czym kojarzę im się najbardziej, prawdopodobnie pierwszą rzeczą jaką by wymienili, byłyby quizy. Rozwiązuję je bowiem na potęgę, kolekcjonując satysfakcjonujące mnie wyniki w prywatnej tablicy na Pintereście. Co ciekawe, rzadko kiedy zdarza się, aby wynik rozwiązywanego quizu mnie nie ucieszył (o czym świadczy chociażby niewiarygodna liczba przypiętych wyników w ukrywanej przeze mnie tablicy). Dlaczego je ukrywam? Żebyście widząc ich kosmiczną liczbę nie wzięli mnie za freaka.

Za co tak bardzo je lubię, jak interpretuję wyniki i czy w ich rozwiązywaniu chodzi tylko o połechtanie własnego ego?

Continue Reading

hairoutine lifestyle makijaż MUZYKA przemyślenia

10 najlepszych odkryć 2015 roku

31 grudnia 2015

2015 dobiega końca, czas na podsumowanie. Przyznam szczerze, że musiałam wspomóc się pamiętnikiem i Pinterestem, bo nie sposób spamiętać wszystkie perełki, na jakie udało mi się natknąć w tym roku – było ich dużo, jednakże na potrzeby dzisiejszego wpisu postanowiłam wybrać najlepsze z najlepszych. Bez czego nie mogłam obejść się w 2015? Pozwólcie, że zacznę od końca!

1

Paris Carney

Pisałam o Niej na Instagramie, ale nie wyobrażam sobie tego wpisu bez choćby najmniejszej wzmianki o Jej twórczości. Jeśli słyszysz o tej wokalistce po raz pierwszy, czuję nieopisany zaszczyt mogąc przybliżyć Ci jej postać. Sposób, w jaki się o Niej dowiedziałam jest dość pokręcony i zabawny. Pomogła mi w tym moja osobista natura typowej fangirl. Zaczęło się niewinnie – w teledysku Taylor Swift wystąpił chłopak na zabój podobny do mojego taty – naturalnie ciekawa więc kim jest ten przystojniak, zaczęłam swoją wędrówkę z wujkiem Google. Okazało się, że niejakim sobowtórem taty jest niejaki Reeve Carney, który (jak pewnie się domyślacie) szybko wizualnie przypadł mi do gustu. Nie zakończyłam jednak swoich fangirlowych poszukiwań na zachwycaniu się zdjęciami Reeve, o nie. Zdążyłam zakochać się w Jego muzyce, bracie, mamie i siostrze. Wpadłam jak śliwka w kompot. To nietypowe zakochać się w rodzeństwie, a już tym bardziej w całej rodzinie. I choć powinnam zachwycać się młodszą-lepszą wersją mojego taty, jego bratem i Paris, to najbardziej imponuje mi Marti – ich mama. Jaką fantastyczną i inspirującą osobą trzeba być, aby wychować tak utalentowane dzieciaki! Wracając jednak do Paris… Jaki ta dziewczyna ma głos! I nie dość, że intryguje cudownym wokalem, to jest niesamowicie bliska mojemu sercu. Pisze bloga, dzięki któremu uświadomiłam sobie jak wiele nas łączy. To niesamowite uczucie, kiedy znajdujesz cząstkę siebie w zupełnie obcej Ci osobie. W momencie, gdy uświadamiasz sobie, że poprzez swoją twórczość próbuje przekazać swoim odbiorcom dokładnie te same wartości co ty, jedyne co pozostaje, to cieszyć się siłą przyciągania tych samych cząsteczek jednego związku. Inaczej nie ubiorę tego w słowa.

Paris Carney – Send A Prayer

2

Ścięcie włosów

Powiecie: ale mi odkrycie, ale dla mnie był to naprawdę przełomowy moment w życiu. Zrobiłam to w chwili w której mogłabym powiedzieć, że były moją jedyną dumą, ozdobą, która definiowała mnie, jako osobę. Pomimo ich zadowalającego wyglądu byłam już zmęczona. Potrzebowałam zmian, stąd decyzja o ścięciu. I o dziwo spotkałam się z ogromną aprobatą tego dość ryzykownego wyboru. Nowa fryzura sprawia, że rozmówca koncentruje się na mojej twarzy, którą niegdyś dosłownie ukrywałam pod włosami. Nie czuję też ciężaru włosów, ani bólu głowy, który niejednokrotnie powodowały przez swoją gęstość. Po poznaniu wszelkich dobrodziejstw krótkiej fryzury nie wiem, czy znów je zapuszczę – do podjęcia ostatecznej decyzji poczekam, aż regularnie podcinając końce pozbędę się całej farbowanej części.

3

Pierniczki

Dacie wiarę, że w moim domu nie pieczono ich na święta? Przez całe dzieciństwo kojarzyły mi się z niemieckim Weinachtsmarkt i tradycją dość daleką do polskich zwyczajów – olśnienia doznałam dopiero na Śląsku, kiedy okazało się, że wszyscy znajomi z klasy mieli w planach ozdabiać w/w wypieki. Czułam się jak przybysz z kosmosu, kiedy mówiłam, że w moim domu nigdy takowych nie pieczono! W tym roku jednak się przemogłam i upiekłam pierwszą partię, niezdarnie, lecz ze szczerego serca dekorując ciasteczka najlepiej jak umiałam! Są przepyszne i gdyby nie chęć zachowania „niepowtarzalnego klimatu” – piekłabym je znacznie częściej!

Orange_Scented_Gingerbread_Cookies_7

Siemię lniane

O jego niezwykłych właściwościach słyszałam już kilka lat temu – każda szanująca się włosomaniaczka próbowała żelu lnianego na włosy. Po chorobie mamy, która zmuszona była pic wywar o konsystencji gluta nieśpiesznie mi było do sprawdzania korzyści z jego spożywania. Przysłowie ‚a dziadek się śmiał i to samo miał’ doskonale opisuje moją styczność z nasionkami lnu. Laryngolog przepisał mi siemię podczas ostatniej choroby, a kiedy zauważyłam diametralną poprawę stanu cery i paznokci, postanowiłam poszukać więcej informacji na jego temat. Jak się okazało – regulują gospodarkę hormonalną, co pozwoliło mi zrezygnować z tabletek antykoncepcyjnych przyjmowanych „na cerę” bez większego szwanku, kiedy przed regularnym piciem miałam w trakcie przerwy ogromny wysyp. Siemię lniane to najlepsze odkrycie spożywcze 2015 roku!

5

Olej rycynowy

Kolejne, nieco naciągnięte odkrycie 2015 roku – olej rycynowy znam od początków włosomaniactwa, czyli od 2012 roku, jednakże – dopiero w tym regularnie stosowałam go na rzęsy i brwi, wzmacniając i przyciemniając je jednocześnie.

Czekoladziarnia

Jedno z niewielu miejsc, do których z chęcią wrócę. Za każdym razem, gdy odwiedzam nowe miasto, kieruję się do lokalu z gorącą czekoladą. Najlepsza czekolada jaką piłam to ta z Krakowa, w kawiarni Słodki Wentzl. Macie swoje ulubione kawiarnie/czekoladziarnie? Z chęcią je odwiedzę!

7

Nescafe Frappe

Najlepsza kawa jaką miałam przyjemność pic, kupiona okazyjnie w Biedronce. Ciężko ją gdziekolwiek dostać, więc gdy tylko nadarzy się taka okazja, kupię pojemniczek natychmiast! Fenomenalna zarówno na zimno jak i na ciepło.

8

Penny Dreadful

2-sezonowy serial, który pochłonęłam dosłownie w tydzień. Poświęcę mu oddzielny wpis.

9

10Makijaż szeroko rozstawionych oczu

W 2015 dowiedziałam się, że całe życie popełniałam błąd w makijażu oczu! Otóż osoby z szeroko rozstawionymi oczętami winny umieszczać ciemny cień w wewnętrznym kąciku oka, a nie zewnętrznym – jak to robiłam przez całe swoje życie, a przynajmniej od początków malowania się. Zwracacie uwagę na rozstawienie oczu przy makijażu?

I ostatnie odkrycie: YouTube.

Nie ukrywam, że stworzenie własnego kanału było dla mnie skokiem na głęboką wodę. Moje poczynania w świecie filmu to wciąż raczkowanie – nadal się uczę, ale mam nadzieję, że za parę lat będę się tu czuła tak komfortowo, jak na bloggerze. Chętnie wysłucham każdej rady, dlatego jeśli macie jakieś pomysły lub zastrzeżenia, piszcie śmiało w komentarzu.

11

lifestyle przemyślenia

Wygląd MA znaczenie

1 grudnia 2015

Ile razy słyszeliście wyświechtany tekst rodem z komedii romantycznych, że jedyne, co liczy się u człowieka to jego wnętrze? Ile razy daliście się na to nabrać? Historia człowieka, o którym dziś napiszę utwierdzi Was w brutalnej prawdzie o tym, że wygląd MA znaczenie, a przeciętnego Kowalskiego na stanowisku kierowniczym nie będzie interesował niezaprzeczalny fakt Twojego dobrego serca, a to, jaką masz fryzurę.

0

Czytając o niecodziennym zajęciu Nasira Sobhani po raz pierwszy, całkowicie zmieniłam zdanie o zawodach wymagających powołania i tych próżniejszych, przynoszących jedynie dochód finansowy. Do tych próżniejszych zaliczałam jeszcze nie tak dawno wszelkiego rodzaju zawody dotyczące jako tako upiększania. Byłam głupia. Nie można bowiem kategoryzować ludzi przez wzgląd, w jakiej gałęzi przemysłowej pracują. Jak się okazuje, wykonując dosłownie każdy zawód można spełnić się na wielu płaszczyznach, w tym tak bardzo bliskiej mojemu sercu, czyli humanitarnej, a dowodem na to są coraz to częściej widziani na ulicach całego świata Street Barbers, czyli… uliczni fryzjerzy.

00

Projekt „Nowy wygląd, nowy start” to poniekąd ucieczka od jego osobistych problemów z narkotykami – zanim zaczął pomagać, sam lawirował na krawędzi, wydając na narkotyki od dziewięciuset do tysiąca dwustu złotych dziennie. Trzy lata temu, kiedy zaczynał praktykę fryzjerską, dużo rozmawiał z mężczyzną, który czyścił witryny sklepowe. Człowiek ten świętował właśnie miesiąc czystości od heroiny, a swój sukces chciał uczcić nową fryzurą. W przekonaniu, że wykonuje właściwą rzecz utwierdziła go matka, która wybuchnęła łzami zobaczywszy, czym się zajmuje. To był moment, w którym zrozumiał, że swoim działaniem jest w stanie zachęcać młodych ludzi do zmiany nie tylko wyglądu, ale również całego życia. Tym bardziej, że sam także kochał to, co robi.

Dziś Nasir Sobhani raz w tygodniu spędza czas na darmowym strzyżeniu
bezdomnych, otwierając im tym samym drogę na lepszy start i nowe życie.

000

„Thomas. Ma 23 lata i sześcioletnią córeczkę.

Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy, wracając do domu przez Times Square, miałem po sobie cały dzień strzyżenia bezdomnych mężczyzn w Nowym Jorku. Szczerze powiedziawszy byłem tak zmęczony, że jedyne o czym marzyłem to szybki prysznic i sen… Minąłem go bez słowa, usprawiedliwiając samego siebie, że może zrobię mu fryzurę, gdy go spotkam innym razem i tym, że nie czułbym się komfortowo obcinając kolesia w samym środku Times Square, dając tym samym do myślenia przechodniom, że to jakiś spektakl. Ale potem dopadło mnie sumienie, nie mogłem tak po prostu przejść obok bez słowa, zaoferowania strzyżenia czy chociaż towarzystwa. Co ludzi obchodzi, czy robię to dla show, nie robię tego dla nich, ani tym bardziej dla siebie. W tamtym momencie był dla mnie najważniejszą osobą pod słońcem i byłem cholernie szczęśliwy, że zaoferowałem mu swoje cięcie. Powtarzał ciągle, że od dawna o tym marzył. Po raz pierwszy zetknął się z heroiną w wieku 14 lat, obecnie po 6 latach odsiadki w więzieniu próbuje przetrwać żyjąc na ulicy. Nie zażywa heroiny tak często jak kiedyś, a co najważniejsze – nie czuje skutków odstawienia, co dla większości uzależnionych od tego szalonego narkotyku jest nie do przejścia. Jest przekonany, że pewnego dnia uda mu uwolnić od nałogu, a gdy tak się stanie, zamierza objąć stanowisko mentora dla dzieci i młodzież narażonych na kontakt z narkotykami, by zapobiec im pójścia ścieżką, którą on sam obrał w młodości. Co za człowiek! Napisałem to dla Was, żeby podzielić się swoją refleksją na temat tego, żebyście nie odkładali rzeczy na potem. Jeśli czujesz zmęczenie, powinieneś robić jeszcze więcej zwłaszcza wtedy, kiedy masz możliwość pomóc bliźniemu.”

0000

„Al. Ma 48 lat i dwie nastoletnie córki (12 i 15 lat).

Jest bezdomnym od 16 roku życia, od momentu, w którym jego matka ponownie wyszła za mąż i zamieszkała z jego ojczymem, który bił i wykorzystywał seksualnie Ala. Po raz pierwszy spróbował heroiny w wieku 17 lat, uzależniając się. Niedawno przeniósł się tu z Adelaide. Kiedy zapytałem, dlaczego to zrobił, odpowiedział, że wiele się wydarzyło w ostatnim roku. Jego najlepszy przyjaciel, którego znał od 26 lat zmarł na raka. Niedługo potem zmarła jego żona, matka dzieci. Jak sam twierdzi, narkotyki pomagają złagodzić ból po utracie ukochanych osób. Kiedy zapytałem, co poradziłby dzisiejszej młodzieży, odpowiedział: Nie zażywajcie narkotyków. Rujnują życie”

00000

„Graham, 33 lata. Cierpi na porażenie dziecięce i padaczkę.

Jest zmuszony do życia na ulicy, ponieważ nie ma rodziny. Kiedy zapytałem, dlaczego nie udzielili mu pomocy w schronisku dla bezdomnych wyznał, że nie mają takiej możliwości, gdyż prawo wymaga wyszkolonego personelu dla osób niepełnosprawnych, jednak koszt ich zatrudnienia jest zbyt wysoki. Kiedy zacząłem go strzyc, wyjaśnił mi, co doprowadziło go do takiego wyglądu. Jego niepełnosprawność spowodowana jest ciężkim urazem głowy, którego doznał w dzieciństwie. W wieku dwóch lat został siłą odebrany matce Aborygence, a następnie posłany do anglo-saksońskiej szkoły. Była to próba dostosowania rdzennej ludności do australijskiej kultury i stylu życia, w nadziei na wyplenienie ich własnej kultury. Graham był jednym z wielu dzieci, które brały udział w projekcie „Stolen Generation”. To właśnie w szkole pobito go tak dotkliwie, że uszkodzona została czaszka, czego skutkiem są obrażenia widoczne dziś – prawa strona ciała funkcjonuje nieprawidłowo. Każda podstawowa czynność sprawia mu kłopot – nawet rozczesywanie włosów. Po strzyżeniu, goleniu twarzy i potraktowaniu włosów suchym szamponem, wykończyłem fryzurę lakierem i woskiem, a następnie przetarłem jego twarz wodą po goleniu o słodkim zapachu. W jego oczach pojawiły się łzy, kiedy zobaczył zdjęcie „przed” i „po”, ale szybko zażartował, że wygląda jak milion dolarów.”

000000

Poznajcie Marka. Ma 28 lat, nie miał kontaktu ze swoją rodziną od prawie dekady. Znam go dopiero krótką chwilę, ale ilekroć spotykam go w mieście mam ochotę go uściskać. Każdy jego gest pełen jest niesamowitej radości. Możecie pomyśleć, że po prostu szukał w swoim życiu kogoś, z kim chciał porozmawiać. Dzisiaj, kiedy zobaczyłem go na ulicy, zapytałem, czy chciałby, żebym się nim zajął. Odpowiedział mi: „Jasne stary! Nie miałem okazji, żeby się ostrzyc od 8 czy 9 miesięcy”. Zdradził Nasirowi też, że już od trzech lat jest bezdomny. Przyznał się, że okazjonalnie brał heroinę i metamfetaminę, ale jako główny powód swojej bezdomności podaje trudności z odnalezieniem się w społeczeństwie. Trzy lata temu wyrzucono go z miejsca, gdzie przebywał, a sam nie był w stanie znaleźć właściwej pracy i domu od tego czasu. Mark cierpi również z powodu choroby psychicznej. Przyznaje się, że ma depresję i słyszy głosy w swojej głowie. Jedyne, czego szuka u innych ludzi to akceptacja i ciepłe uczucia.”

To jest Chris. Miał 21 lat, kiedy go spotkałem, a następnego dnia miał mieć urodziny. Chris nie ma żadnej rodziny, z którą mógłby żyć, albo z którą mógłby się skontaktować. W zasadzie był całkowicie sam przez ostatnie 11 lat. Odkąd skończył dziesięć lat mieszka na ulicy. To naprawdę straszne, ale tak faktycznie jest. Trudno było w to uwierzyć, ale jego sytuacja faktycznie zmusiła go do tego. Zarówno jego biologiczny ojciec, jak i ojczym znęcali się nad nim, kiedy był całkiem małym dzieckiem. Opowiadał również, jak trudno było w szkole ciągle chodzić ubranym w długie rękawy, by ustrzec się pytań na temat licznych siniaków na jego ciele. Wybrał ulicę, bo nie było innego wyjścia. W wieku jedenastu lat zdarzało mu się również brać heroinę i metamfetaminę.”

Ma 34 lata i ma córkę. Wyemigrował do Australii ze swoją mamą i bratem niemal 20 lat temu, kiedy na Fiji opuścił ich ojciec. W wieku piętnastu lat poznał dziewczynę. Całkowicie stracił dla niej głowę, a wkrótce stała się jego pierwszą miłością. Założyli dom i wkrótce urodziła im się córka. Sprawy miały się cudownie do chwili, w której zorientował się, że ukochana miała romans. Po tym, kiedy sprawa wyszła na jaw, ukochana zabrała mu córkę i dom, a Ganesh, rozbity, załamany i bez nadziei, starał się przetrwać na ulicy ze swoim nieszczęściem. Próbował również heroiny, która miała uśmierzyć ból jego złamanego serca. Dziesięć lat później, kiedy spotkał Nasira, nadal nie był w stanie, by zerwać z uzależnieniem i stanąć na nogi. Oni i wielu innych bezdomnych w Melbourne każdego tygodnia dostają szansę, by na nowo zacząć wierzyć w siebie i zrobić krok ku innemu życiu.”

Tych historii jest więcej. Znacznie więcej. Kiedy ty, być może z obrzydzeniem spoglądasz na bezdomnego, na drugim półkolu Nasir Sobhani podchodzi do niego, bo widzi w nim człowieka, dobro, czasami też potencjał. Odmieniony wygląd daje im szansę na nowy start, na zyskanie uznania w oczach najpróżniejszych osób, dla których liczy się tylko wygląd. Zbliżają się święta, mróz. Czy zastawiał Cię kiedykolwiek pusty talerz zostawiony na wigilijnym stole? Dobrze wiesz, że nikt nie przyjdzie. Zastanawiało Cię dlaczego?

lifestyle przemyślenia

Palisz w miejscu publicznym? Ty nicponiu!

21 listopada 2015

Chodnik, przystanek autobusowy, chodnik, ulica, przystanek autobusowy, park. Są wszędzie. Poznasz ich po cechach charakterystycznych – zaniedbanych mordach, pożółkłych zębach z prawdopodobną naleciałością próchnicy, stanie ogólnym wołającym o pomstę do nieba i wyrazie twarzy świadczącym o tym, że gdy tylko wyciągną z kieszeni swe krzesiwa w zamiarze podpalenia wdzięcznego rulonika z opakowania Marlboro, będącego szczytowym dowodem ich bogactwa i splendoru, cały świat leży u ich stóp. Pierwszy wdech przynosi im co prawda ulgę, natomiast pierwszy wydech – czułe spojrzenia nienawiści ze strony osób takich jak ja. A żebyś się tym dymem zakrztusił!

Continue Reading

FASHION geek zone lifestyle przemyślenia

Media społecznościowe – błogosławieństwo czy przekleństwo? (naszych czasów)

5 listopada 2015

Będę szczera, nie wpadłam sama na temat dzisiejszego wpisu. Był jest i będzie on podejmowany ochoczo przez wielu blogerów w tym amerykańską blondyneczkę, której nazwisko (Essena O’Neill) za sprawą heroicznego czynu skasowania wszystkich social mediów widnieje od ostatnich kilku dni na nagłówkach magazynów online (i nie online). Co takiego zrobiła, że przeszła do historii? Otóż zaczęła szczerze mówić o tym co czuje.

 

Jeśli przyłapałaś się na patrzeniu na „dziewczyny z Instagrama” i choć przez chwilę chciałaś żyć ich życiem… Czas najwyższy, żebyś zdała sobie sprawę z tego, że widzisz tylko to, to podają Ci na tacy. Jeśli oznaczają markę, w 99% przypadków dostały za to pieniądze. Nie ma nic złego we wspieraniu mark, które kochasz (dla przykładu z dumą promowałabym ekologiczną pościel czy posiłki wegańskie w zamian za pieniądze w biznesie, który niesie za sobą pewien przekaz). Ale TO ^^^ nie ma żadnego przekazu. Udawany uśmiech, obcisłe ciuchy i branie kasy za bycie piękną nie niesie za sobą żadnego przekazu. Jesteśmy pokoleniem, któremu narzuca się konsumpcję bez żadnej refleksji, skąd pochodzą kupowane przez nas produkty i jakie konsekwencje przyniesie nasz wkład w ich kupno.

Continue Reading

lifestyle uroda zdrowie

Vicks – niezwykłe właściwości na pozór zwykłej maści

27 października 2015

Znamy ją wszyscy. Maść, która swoim zapachem wywołuje wiele wspomnień, najczęściej te z dzieciństwa, kiedy mama smarowała nam plecy i klatkę piersiową przed snem w trakcie przeziębienia czy choroby. Osobiście go uwielbiam i chętnie sięgam po produkty z olejkiem kamforowym lub kamforą w składzie, która na szczęście mnie nie uczula. W trakcie chorobowego przeszukiwania internetów zupełnym przypadkiem trafiłam ostatnio na artykuł z zastosowaniami Vicku, z którymi dotąd zapewne się nie spotkaliście. Czyżby Vick, podobnie jak Amol był dobry na wszystko i pomagał w znacznie większym zakresie dolegliwości niż problemy z oddychaniem?

Continue Reading