Browsing Category

lifestyle

FASHION gadżety lifestyle

Cinematique – aplikacja marzeń

16 października 2015

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że wybujałe wyobrażenia o interaktywnych filmach, które umożliwią mi natychmiastowy zakup rzeczy widzianej na reklamie, mają szansę się urzeczywistnić, prawdopodobnie parsknęłabym śmiechem, z niedowierzaniem kiwając głową. Telefony wyglądały wówczas jak cegły i do głowy by mi nie przyszło, że zegarek Martina Tajemniczego to prototyp dzisiejszych smart watchów. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o aplikacji, która skradła moje serce. Słyszeliście o Cinematique?

Continue Reading

komiksy lifestyle muzyka przemyślenia

Jak radzić sobie z końcem…

2 października 2015

ukochanej serii filmów / ukochanej książki / ukochanego serialu / związku pary której szipowałaś/szipowałeś / niepotrzebne skreślić/potrzebne dopisać

Na początek trochę teorii. W dzisiejszych czasach każda i każdy z nas jest fangirl. Nie ma bowiem osoby na świecie, która nie miałaby obsesji na punkcie choć jednej z bombardujących nas przez masowe media rzeczy. Może to być książka, może to być seria wielu książek, może to być serial, seria filmów na podstawie książki / komiksów czy same komiksy. Mamy wymyślonych przyjaciół, którzy towarzyszą nam każdego dnia, jak nie namacalnie, to chociaż w myślach. Identyfikujemy się z nimi, kochamy ich jak członków rodziny, cierpimy, gdy odchodzą. Z tego miejsca gorąco polecam Wam ten artykuł, który zainspirował mnie niejako do napisania dzisiejszego poradnika…

Przeczytane? Super. Skoro już wiecie, jak radzić sobie ze stratą ukochanych serialowych bohaterów, a rady jak i zawarte wskazówki we wpisie Szklanki Wody Zamiast są uniwersalne jak sam szatan, czas przejść do meritum…
Continue Reading

FASHION lifestyle przemyślenia

Ubieraj się bez wyrzutów sumienia.

23 września 2015

 Portal collectively.org zorganizował Kampanię #FashionTakeBack, w ramach której jego twórcy, we współpracy z dziennikarką BBC, felietonistką „The Observer“, niedzielnego dodatku do dziennika „The Guardian“, autorką „To Die For: Is Fashion Wearing Out The World?“, nowej Biblii świadomych klientów przemysłu odzieżowego i „panią własnej szafy”, Lucy Siegle, postanowili poszukać sposobów na kupowanie odzieży w zgodzie z własnym sumieniem…

lifestyle przemyślenia uroda

Granica piękna?

5 września 2015

Do tego, aby napisać czym tytułowa granica piękna w ogóle jest i czy w ogóle istnieje, przymierzałam się od momentu opublikowania wpisu ‚Jak długo wypada nosić długie włosy?‚. Tematyka oscyluje bowiem w podobnym tonie – po raz kolejny napomknę o wieku i narzucanych przez wielu ludzi limitach, które współcześni artyści chcą raz na zawsze przełamać. Od paru lat obserwujemy dość ciekawe  i pozytywne zjawisko zacierania się granic wyznaczonych przez presję, wywieraną na kobietach z ubiegłego wieku. Presję wieku i wymóg nieskazitelności. Zaczynamy doceniać piękno wielokierunkowo, otwierając się na ludzi, którzy dotychczas byli inspiracją do kręcenia filmów o eliksirach młodości, zawierania paktu z diabłem i rozwijania medycyny estetycznej. Do niedawna film Ze śmiercią jej do twarzy budził we mnie autentyczną grozę na myśl o starzeniu się. Po poznaniu fantastycznych modelek, o których dziś napiszę i fotografa – o racjonalnym spojrzeniu na piękno – mój punkt widzenia zmienił się o 180 stopni.

#Empowerment Feminizm lifestyle przemyślenia

O feminizmie po raz drugi.

4 sierpnia 2015

Od pewnego czasu promuję na social mediach HR coś co ostatnimi czasy stało się niezwykle modne i jednocześnie dla wielu pozostaje niezrozumiałe, poprzez owianie stereotypową otoczką. Pewnego dnia zaczęłam się jednak zastanawiać, czy z punktu widzenia innych nie wygląda to w jakimś stopniu komicznie. 20-paroletnia dziewczyna, parająca się administracją na stronie o swojej idolce z dzieciństwa z niewiadomych przyczyn zaczyna trąbić na prawo i lewo o Kampanii, o której nikt nic nie wie, a jeśli wie, utożsamia z feminizmem, o którym również nie ma zielonego pojęcia.

Continue Reading

akcesoria do włosów gadżety hairoutine lifestyle przemyślenia

Rajstopy do włosów

28 maja 2015

Kupiłaś je na miejskim bazarze za grosze. Towarzyszyły Ci w trakcie najważniejszych życiowych chwil, a definicja rajstopy idealnie odpowiadała określeniu raj dla stopy i nagle, niespodziewanie, w najmniej odpowiednim momencie coś pękło. Na początku nie zdawałaś sobie z tego sprawy, dopiero ktoś życzliwy poinformował Cię, że … poszło Ci oczko. Zamarłaś. To koniec. Nieważne, czy wasz związek trwał 5 minut, czy kilka tygodni. Nieważne, czy zniszczyłaś je chropowatą piętą, której dzień przed wyjściem nie szło w żaden sposób wygładzić, czy paznokciem, czy po prostu o coś zahaczyłaś. Ból po utracie ukochanej pary rajstop jest zawsze taki sam. Zatrzymaj się, weź głęboki wdech i czytaj dalej…

Przybywam z cudowną wiadomością.

Nie musisz kleić oczka bezbarwnym lakierem do paznokci, by przedłużyć użyteczność ukochanych rajstop (nawet pod jeansami). Jedyne czego potrzebujesz to… nożyczki. I sprawna ręka w cięciu materiałów. Twoje rajstopy będą przecież idealne do włosów.

Przyjrzyj się swoim gumkom do włosów. Większość z nich zapewne posiada metalowe elementy? Jedyne co mogę doradzić to to, żebyś jak najszybciej się ich pozbyła, lub przynajmniej nie używała na włosach… Metalowe elementy mogą przyczynić się do łamania delikatnych włosów, na wysokości założonej gumki. Zdecydowanie lepsze od nich są gumki miękkie, pozbawione metalowych usztywnień.

Ostatnio furorę wśród blogerek (i nie tylko) robią invisibobble, określane jako rewolucyjne gumki do włosów, które nie ciągną i nie wyrywają ich. Bardzo trwałe, dostępne w wielu kolorach, idealne do każdego rodzaju włosów. Projekt gumki Invisibobble powstał w oparciu o konstrukcję zwykłego przewodu od tradycyjnej słuchawki telefonicznej. Sprężynowa budowa gumki sprawia, że ciasno utrzymuje ona włosy, ale nie powoduje ściskania ich i nie tworzy widocznych śladów, tak jak to jest w przypadku tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej właściwości gumki Invisibobble są delikatne dla struktury włosów i nie niszczą ich. Wykonane z delikatnego tworzywa, wodoodpornego i wytrzymałego, nie posiadają metalowych spojeń, które często bywają przyczyną wyrywania i ciągnięcia kosmyków podczas zdejmowania i noszenia tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej łagodności, noszenie końskiego ogona przez cały dzień nie powoduje dyskomfortu dla skóry i bólu w okolicy skalpu. Oryginalny wgląd i design gumki sprawia, że jest ona wspaniałą ozdobą, nie tylko na włosach, ale także wokół nadgarstka. Jedna gumka Invisibobble może służyć codziennie nawet przez ponad rok czasu. Zalety Invisibobble: nie pozostawia śladów po noszeniu na włosach, nie odciska się, nie powoduje bólu, jest delikatna dla włosów, nie niszczy ich, nawet używana codziennie, jest idealna do wszystkich rodzajów włosów, może być noszona jako bransoletka na rękę, jest wodoodporna i wytrzymała.
Dostępne kolory: czarny, biały, brązowy, transparentny, niebieski, czerwony, żółty, różowy, lila, beż, błękit pastelowa, zieleń.
Pomimo kuszących zaleceń producenta, sama do tej pory nie kupiłam Invisibobble i chyba raczej się na nią nie skuszę. Włosy upinam spinkami-żabkami, a 19 na 20 zaleceń producenta rewolucyjnych Invisibobble spełniają gumki, o których napiszę za moment…
Tak jak pisałam na początku, jedyne co potrzebujesz to stare, niepotrzebne (wyprane oczywiście) rajstopy i nożyczki.

Rajstopy tniemy na dowolnej grubości kawałki, zwijając następnie na kształt gumki do włosów, o tak:

Na włosach gumki prezentują się następująco:

Metoda ta jest dosc stara i ogromnie praktyczna. Jedyną wadą gumek-rajstop jest chyba to, że nie są, tak jak wspomniane dziś Invisibobble – wodoodporne. Możliwości kolorów bowiem, jak samych rajstop – mamy od groma:
kosmetyki lifestyle przemyślenia

Idealny szampon

26 maja 2015

Recenzowanie kosmetyków, w tym szamponów do włosów weszło w nawyk praktycznie każdej urodowej blogerce, a także mi. Bez problemu rozpoznaję składniki zawarte w mazidłach do twarzy, włosów i czegokolwiek, co się nawinie. Zastanawiało was jak powinien wyglądać idealny kosmetyk? Miranda Kerr, nie znalazłszy produktów odpowiadających jej potrzebom stworzyła własną linię kosmetyków KORA. I wiecie co? Coraz częściej o tym myślę. Jak wyglądałby idealny szampon HR?

Continue Reading

akcesoria do włosów gadżety haul lifestyle recenzje

Tangle Teezer Blow Styling #otwieranie

25 maja 2015

Kiedy przeczytałam u Idalii o nowej szczotce Tangle Teezer do stylizacji i obejrzałam reklamę na YouTube, po raz kolejny odezwała się we mnie włosomaniaczo-zakupoholicza natura i nieopisana chęć posiadania tej szczotki. Do Dnia Dziecka jeszcze daleko, myślałam, ale machnęłam ręką i z prędkością światła wbiłam na mintishop.pl, żeby szczotkę zamówić. W piątek zamówiona, dziś po drobnych perypetiach związanych z zabłądzeniem kurierki DHL – jest już u mnie. Czas na unpacking!

 

Jeśli jesteście posiadaczkami starszych wersji TT, wiecie, że szczotki zapakowane są w ładne, designerskie opakowanie. Pierwsza klasa! I tego właśnie należy się spodziewać od producenta, płacąc za szczotkę do włosów ponad 60 złotych. Po rozerwaniu pierwszego opakowania od Minti Shop zaczęłam dobierać się do plastikowego pudełka. Wiedziałam tylko jak odkleić tasiemkę zabezpieczającą, a potem zaczęły się schody. Chciałam nawet przeciąć to dziadostwo swoim ostrzem Shieldmaiden, żeby szybciej dostać się do fioletowego arcydzieła tkwiącego wewnątrz pudełka, ale po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wykazałam się sporą dozą cierpliwości i otworzyłam pudełko kulturalnie, w tradycyjny sposób.

 

 

Dlaczego na Instagramie pisałam o ciężkiej artylerii? Ku mojemu zdziwieniu, szczotka jest stosunkowo… ciężka, a włosie kojarzone ze standardowymi szczotkami TT, takimi jak Elite czy wersja klasyczna niczym nie przypomina włosia w Blow Styling. Ona nie masuje głowy, ona ją wręcz szoruje. Prawdopodobnie dlatego doskonale nada się do czesania herów przed snem, w celu ukrwienia głowy i pobudzenia cebulek włosowych. Lecę ją przetestować! Wieczorem wrzucę zdjęcia wystylizowanych włosów. 

hairoutine lifestyle przemyślenia uroda

Komu powierzyłabym swoje włosy?

21 maja 2015

W ciągu całej włosowej historii miałam niezłego pecha do fryzjerów. Mam za sobą: propozycję cieniowania, którego celem było odmienienie twarzy na lepsze, w efekcie czego wyglądałam jak wiewiór, farbowanie włosów na brąz zamiast na blond – fryzjerka przez pomyłkę przygotowała farbę brązową i szkoda by było, żeby się zmarnowała (miałam wtedy 16 lat i zero asertywności, za wykonanie fuchy zapłaciłam), rozjaśnianie ciemnobrązowych włosów rozjaśniaczem i uzyskanie kaczego blondu, gdzie w trakcie wizyty fryzjerka szeptała do innych pracownic „mam nadzieję, że nie popali jej skóry”ombre-nie-ombre wykonywane w na pozór renomowanym i polecanym salonie fryzjerskim, i ostatnie drastyczne rozjaśnianie (zamiast oczekiwanych jaśniejszych refleksów na mojej głowie pojawiły się ciemne, brązowe wręcz pasemka na białych włosach: klik) skutecznie zniechęciło mnie do wizyt w salonach. Na podcinanie końców chodzę sporadycznie, głównie wtedy, gdy zależy mi na spektakularnym wyrównaniu włosów – zazwyczaj podcinam włosy w domu, samodzielnie, za pomocą profesjonalnych nożyczek Jaguar, o których napiszę niebawem. Pomimo tylu nieudanych wizyt, na świecie  i również w Polsce istnieją osoby, które podziwiam i którym z chęcią powierzyłabym swoje włosy…

Ludzie, o których dziś napiszę, to perfekcjoniści w swej dziedzinie. Wielu z nich opiekuje się włosami największych sław dzisiejszego show-biznesu. Zacznę od polskich fryzjerów, Sylwii Gaczorek z salonu fryzjerskiego Maniewski i Kuby Basek z Berendowicz & Kublin, który już raz współpracował z moimi włosami.

Sylwię poznałam stosunkowo niedawno, natykając się na efekty jej pracy publikowane na Instagramie. Zaintrygowana fotografiami przepięknych fryzur i ich autorką, uroczą blondynką bez wątpienia posiadającą wiedzę na temat włosów, dość szybko zapoznałam się z jej twórczością, przeglądając jej autorskiego bloga i obserwując jej nagrania wrzucane na Snapchat. Na oficjalnej stronie salonu Maniewski możemy przeczytać o Niej: Do świata wielkiego fryzjerstwa przywiodła ją fascynacja modą oraz pasja odkrywania i tworzenia trendów. Każda stylizacja jest zaproszeniem do wspólnego szukania inspiracji i własnego stylu. Perfekcyjne cięcie i bezkompromisową koloryzację trenowała pod okiem stylistów z londyńskich akademii: Toni & Guy czy Vidal Sassoon. Londyn uwielbia również za wspaniałe pokazy mody. Sama projektuje ubrania i prowadzi bloga modowego. Zainteresowanie modą, blond włosy, porywająca osobowość, otwartość, lekkość w nawiązywaniu kontaktów i zamiłowanie do blogowania – czego chcieć więcej od fryzjera? Odnoszę wrażenie, że dzięki zainteresowaniom jakie posiada Sylwia, miałybyśmy mnóstwo wspólnych tematów do rozmów w trakcie stylizacji moich włosów. Przy najbliższej planowanej wizycie w Krakowie, poważnie rozważę wizytę w salonie Maniewski, ponieważ Sylwia w chwili obecnej to numer jeden wśród stylistów, których mam na swojej fryzjerskiej-wishliście. Źródło fotografii

Jeśli interesuje was, czyją zasługą są efekty widoczne na zdjęciu obok, koniecznie przewińcie na dół, ponieważ przez pewien okres moimi włosami zajmował się Kuba Basek z salonu Berendowicz & Kublin w Katowicach. To dzięki Kubie moje włosy przez 11 miesięcy nie potrzebowały ponownego podcinania końców, to właśnie Onwymyślił także sposób na pozbycie sięspowodowanych nieudaną, domową koloryzacją rudych plam na wysokości szyja-łopatki. I wreszcie: to właśnie Kuba, prawdopodobnie jako jeden z pierwszych stylistów w Polsce na początku stycznia 2013, zaproponował mi, blogerce ze zwariowanym pomysłem powrotu do naturalnego koloru włosów i dokumentowanie tego w sieci – fenomenalne rozwiązanie, stosowane obecnie przez wszystkie czytane przeze mnie włosomaniacze dziewczyny – cudowny, naturalny średni blond odpowiadający mojemu naturalnemu odrostowi, by wyrównać naturalki z częścią farbowaną  + truskawkowy blond na końcach, który odwrócił uwagę od nieudanych efektów moich prób ratowania włosów po rozjaśnianiu w osiedlowym salonie przez niedoświadczoną fryzjerkę. Kuba Basek. Zapamiętajcie to nazwisko.

 Ben Skervin. W świecie fryzjerów, stylistów i włosów jego nazwisko to legenda. Czesał Madonnę, jego muzą jest Keira Knightley, pracował również przy bujnej czuprynie Orlando Blooma i wiele innych gwiazd. Międzynarodowy ekspert marki Head&Shoulders zajmuje się tworzeniem fryzur dla okładek takich magazynów jak: Vogue, InStyle, ID Magazine, Elle. Jego oficjalna strona jest obecnie nieaktualna, ale Ben wciąż udziela się na Instagramie, który gorąco wam polecam: klik.

Ta urocza Pani widoczna na zdjęciu obok (aby je powiększyć, po prostu kliknij na nie) to nie kto inny, a Charlotte Hayward. Doskonale zdaję sobie sprawę, że imię i nazwisko pewnie niewiele wam mówi,  ponieważ w naszym kraju niewiele się mówi o zagranicznych stylistach, ale jestem niemalże pewna, że gdy wspomnę o brytyjskiej aktorce znanej z ekranizacji przygód Harry’ego Potter’a, filmu o Noe’m czy nadchodzącej filmowej adaptacji Pięknej i Bestii, chyba zorientujecie się o co chodzi. Tak, tak, Charlotte to stylistka, zajmująca się włosami i makijażem między innymi Emmy Watson. Aktorka nie należy do osób, które z natury posiadają piękne, mocne włosy, dlatego Charlotte, biorąc pod uwagę look końcowy Emmy na czerwonym dywanie można nazwać cudotwórczynią. Jestem zachwycona jej możliwościami i gdyby kiedykolwiek nadarzyła się okazja, by skorzystać z usług Hayward, prawdopodobnie skakałabym z radości do nieba. Dosłownie.

Kolejną kobietą, której twórczości przyglądam się z zapartym tchem jest stylistka pochodząca z Detroit w nowojorskim stanie Michigan – Bok Hee. Wychowała się w sierocińcu i jak sama twierdzi, inspiracji do pracy szuka w naturze. Hee jest reprezentowana przez międzynarodową agencję Streeters, zrzeszającej największe nazwiska stylistów włosów, wizażystów i fotografów, założoną w 1988 roku. Kiedyś aktywnie udzielała się na Instagramie, niestety obecnie jest on zawieszony. @bok_hee

Wielokrotnie wspominałam, że moją wielką inspiracją w kwestii włosów jest Miranda Kerr. Myślę, że czas najwyższy przybliżyć wam sylwetkę człowieka, który stoi za niezaprzeczalnym sukcesem modelki. David Keough – stylista (podobnie jak Miranda) australijskiego pochodzenia. Pracę w zawodzie rozpoczął w wieku 14 lat, gdzie przez następne 7 zdobywał doświadczenie w Sydney, w salonie Synergy Hair, którego właścicielką była wówczas legendarna stylistka Sharon Maher. Pierwszy edytorial, do którego tworzył fryzurę opublikowany został w Cleo Magazine – później już poszło z górki. Efekty jego pracy widoczne były w edytorialach magazynów takich jak: Red, Harpers Bazaar, Marie Claire, Glamour, Vanity Fair, Cosmopolitan i Vogue. Pytany o nadchodzące trendy odpowiada „Włosy Victoria’s Secret. Seksowne, sprężyste, gęste loki. Nazywam ten look Najwspanialszą Kusicielką. Dodawanie seksapilu kobiecie to moje ulubione zajęcie, Miranda Kerr to potwierdzi.” David zajmuje się seksowną częścią wizerunku Mirandy od chwili, gdy dołączyła do elitarnego grona modelek. Efekty ostatniej współpracy modelki i David’a zobaczymy na nadchodzącym Met Ballu 2015.

 

Jacob RozenbergJego 10-letnie doświadczenie napędzane jest pasją do piękna i kreatywnością. Urodził się i wychował w Vancouver. Ścieżka jego kariery była jasna i sprecyzowana od najmłodszych lat, a opanowanie umiejętności umożliwiła mu praca pod czujnym okiem doświadczonych stylistów słynnej u nas marki Joico i nieco mniej znanych: Senscience i Vidal Sassoon. Ponadto, by uzyskać jak największą wiedzę w swojej dziedzinie, w wolnych chwilach uczestniczył w prywatnych szkoleniach profesjonalistów z branży fryzjerskiej. Otrzymał wiele międzynarodowych wyróżnień, w tym tytuł mistrza American Crew All-Star Challenge, stylisty roku BC podczas kanadyjskiego rozdania nagród Hair Dresser Mirror, złoty medal w ogólnokanadyjskim konkursie Skills Canada National Competition oraz pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie National Joico Vero K-PAK Color Competition. W pracy stawia na indywidualizm, gdzie największy nacisk kładzie na zrozumienie wizji klienta, dopasowując umiejętności do jego stylu, oczekiwań i wizerunku. Efekty jego pracy możecie zobaczyć między innymi na instagramie: @jacobrozenberg

Malcolm Edwards to kolejne nazwisko z wyższej półki. Londyński fryzjer-stylista i kreator trendów, znany jest z fantazyjnych uczesań, inspirowanych pięknem przyrody. Współpracował z najsławniejszymi fotografami swojego pokolenia (Craig McDean, Mert & Marcus, Solve Sundsbo, Tim Walker, Patrick Demarchelier, Steven Meisel i Paolo Roversi’m), a efekty jego pracy możemy zobaczyc na okładkach takich magazynów jak: Vogue, Interview, W, Love, Wonderland, The New York Times Style Magazine. Stylizacja fryzur dla edytoriali to nie jedyna rzecz, która przyniosła mu sławę. Edwards pracował na planie kampanii najsłynniejszych projektantów: Valentino, Dolce & Gabbana, Céline, Stella McCartney, Mulberry, Kenzo, Esprit, MAC, Rimmel. Odnalazł się również na backstage, tworząc fryzury na pokazy Vivienne Westwood, Temperley i Just Cavalli. Dorastał w małym, szkockim miasteczku w pobliżu Glasgow. Obecnie, jak pisałam na początku, mieszka i pracuje w Londynie.

Rolando Beauchamp rozpoczął karierę na deskach Bumble & Bumble (marki, na których produkty czaję się od dawien dawna), gdzie dorastał w gronie najbardziej znanych i utalentowanych stylistów. Po 23 latach jest ulubionym stylistą Evy Mendez i Zooey Deschanel. Jego wizje doceniane są przez największych projektantów mody, takich jak: Vivenne Westwood, Cynthia Steffe, Karen Walker, Nicole Miller i Alexandre Herchcovitch. Jego fryzury pojawiły się w magazynach – Vogue, Numero, ELLE, Interview, Harper’s Bazaar, i Vanity Fair. Rodowity nowojorczyk, urodzony i wychowany w East Village znajduje inspiracje w mieście tętniącym życiem, które nazywa domem.

I końcową perełką dzisiejszego wpisu będzie moje ostatnie odkrycie, czyli Mara Roszak, stylistka gwiazd, w tym moich czterech (!) ulubionych aktorek: Julianne Moore, Elle Fanning, Zoe Saldy i Emmy Stone, z którą prywatnie Roszak się przyjaźni. Mieszkającej w Los Angeles stylistce, miłość do sztuki zaszczepiła matka, która z zawodu jest rzeźbiarką.

Znacie fryzjerów wymienionych w dzisiejszym poście? A może jest ktoś, kogo z czystym serduchem mogłybyście/moglibyście mi polecić? Czekam na wasze propozycje!

geek zone lifestyle przemyślenia

Pinterest, Tumblr, a może Weheartit?

20 maja 2015

 

 

Jestem wielką miłośniczką inspiracji. Kolekcjonowanie fotografii przedstawiających rzeczy, ludzi, miejsca, zwierzęta to nieodłączny element mojego życia od momentu, kiedy moi rodzice zdecydowali się na podłączenie Internetu (początkowo w celach edukacyjnych). Kiedy nie znałam żadnego z tytułowych portali, lub inaczej – kiedy jeszcze nie było ich na świecie, zapisywałam swoje inspiracje na komputerze, lecz w 2010 roku nastąpił przełom

Tak… W 2010 po raz pierwszy spotkałam się z Tumblrem. Moje jedyne aktualne obecnie konto (cliquinn.tumblr.com) istnieje od 2012 roku i ciekawostka ode mnie – to właśnie od Tumblra zaczęła się przygoda Hairoutine, ponieważ bloga początkowo planowałam prowadzić właśnie tam, zapisując swoje relacje z pielęgnacji włosów na innym portalu niż pozostałe blogerki. Zależało mi na wyróżnieniu się, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnowałam.

Wielokrotnie zadawane przez Was pytania na ask.fm, odnośnie tego, który portal jest lepszy, który wolę osobiście, czym Pinterest różni się od Tumblra, zainspirowały mnie do stworzenia dzisiejszego wpisu. Nie da się bowiem odpowiedzieć na te pytania w kilku zdaniach. Przed Wami plusy i minusy każdego z portali, a wyciągnięcie wniosków leży już w waszym interesie.

Zaczniemy od portalu, z którym jestem najdłużej i który… (z wiadomych przyczyn) znam najlepiej. Tumblr jest mikroblogową platformą, pozwalającą jej użytkownikom tworzyć wpisy w różnorodnych kategoriach: tekst, obrazek, cytat, link, dialog, plik dźwiękowy, klip wideo.

Serwis powstał w 2007 roku, a jego założycielem jest David Karp.

Tumblr to żywy portal, którego twórcy dbają o regularną edycję interfejsu, dążąc przy tym do stałego ulepszania funkcji. Po zalogowaniu na stronie głównej mamy przed sobą panel:

Z miejsca widocznego na powyższym zrzucie ekranu możecie przeszukiwać posty udostępniane przez innych użytkowników, odkryć rekomendowane dla was blogi (służy do tego druga ikonka od lewej w prawym górnym rogu), sprawdzić skrzynkę pocztową (Tumblr umożliwia pisanie wiadomości między użytkownikami), sprawdzić, kto w ostatnim czasie zreblogował (przekleił) post od Ciebie, a także przejrzeć ogólne statystyki konta – posty polubione przez Ciebie, blogi, które obserwujesz, posty i ilość obserwatorów.

Widoczna jest również ramka z polecanymi blogami, losową fotografią i panel główny, na którym widoczne są ostatnie posty użytkowników, których obserwujesz.

Tumblr oferuje wiele możliwości – ogromna ilość szablonów i możliwość edycji html umożliwia Ci stworzenie niepowtarzalnego wyglądu. Na jednym e-mailu możesz prowadzić jednocześnie kilka mikroblogów co ułatwia sprawę w przypadku prowadzenia wielu blogów. Są jednak minusy – segregowanie fotografii na Tumblrze jest trudne – nasze możliwości ograniczają się do odpowiedniego tagowania zdjęć (wpisywania odpowiedniej plakietki) i stworzenia ewentualnych podstron, co nie należy do rzeczy najłatwiejszych, w efekcie czego konta na tym portalu to w większości zbitek różnego rodzaju fotografii, których przeglądanie sprawia właścicielowi niejednokrotnie ból głowy (sama się o tym przekonałam). W rozwiązaniu tego problemu nadeszli Ben Silbermann, Paul Sciarra i Evan Sharp – twórcy kolejnego portalu, a mianowicie…

Pinterest pojawił się w 2010 roku i jest określany jako serwis społecznościowy do kolekcjonowania i porządkowania zebranych materiałów wizualnych. Nazwa Pinterest wywodzi się z dwóch słów: „pin” (przypiąć) i „interest” (zainteresowania) – jest to internetowa tablica korkowa, na której możesz przypinać wszelakie materiały zgodne z Twoimi zainteresowaniami.

 

Na powyższych fotogafiach: Evan Sharp & Paul Sciarra, współzałożyciele portalu. Pinterest, podobnie jak Tumblr umożliwia: obserwowanie innych użytkowników, wyszukiwanie inspiracji w wyszukiwarce platformy, polubienia, reblogowanie/przepinanie postów innych użytkowników, wysyłanie wiadomości do obserwatorów, a ponadto: komentowanie pinów, tworzenie albumów publicznych i prywatnych, będących możliwością prostego segregowania poszczególnych fotografii. Pinterest oferuje również zweryfikowanie bloga/strony internetowej i zintegrowanie tablic z Facebookiem czy Twitterem (podobne funkcje są również na Tumblrze).

 

Pomimo fajnych rozwiązań praktycznych, należy pamiętać, że coś za coś. Na Pintereście nie ma bowiem możliwości edytowania szablonu wedle własnego uznania, jednocześnie możesz zarządzać tylko jednym kontem z jednego adresu e-mail, a jedynymi multimediami, które możemy udostępnić są: zdjęcia, gify, odnośniki do filmów na innych portalach. Możliwość wysyłania wiadomości do innych użytkowników pojawiła się stosunkowo niedawno, widać więc, że stosunkowo młody portal wciąż się rozwija. Dla mnie ogromnym plusem jest możliwość podzielenia zebranych materiałów na poszczególne kategorie. Organizacja = harmonia.

A co z weheartit.com? Gdyby segregować dzisiejsze portale w kategorii wieku, WHI byłoby średniakiem. Powstał bowiem w 2008 roku, a jego założycielem jest rodowity Brazylijczyk, Fabio Giolito. Opisywany jest jako „miejsce Twoich inspiracji”. Mimo, że posiadam konto na tym portalu, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że posiada najgorszą renomę z trzech wymienionych platform. Szczerze – rzadko kiedy się tam loguję i raczej nie będę brała czynnego udziału w prowadzeniu konta na tej stronie. W Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach utarł się nawet slang „We Steal It„, nawiązujący do tego, że znaczna ilość użytkowników tego portalu nie bardzo szanuje prywatność blogerów, dodając zdjęcia/inspiracje bez podania faktycznego źródła. Osobiście nie chcę przyczynić się do sytuacji, w której nieświadomie serduszkując dany materiał, powielę go bez uwzględnienia jego autora. Sama czułabym się nieciekawie, gdyby jakieś moje zdjęcie krążyło po sieci, zdobywając popularność dla użytkownika, który w nosie ma, że pochodzi ono z mojego bloga. Poza tym nie ogarniam interfejsu weheartit.com. Jest skomplikowany, niepraktyczny i chaotyczny.

Posiadacie swoje faworyty wśród wymienionych perełek w dzisiejszym poście? Jakie funkcje najbardziej w nich cenicie, a których z chęcią byście się pozbyły/pozbyli? I przede wszystkim: obserwujecie mnie? ;>