Browsing Category

makijaż

Artykuły Emma inni o Emmie makijaż uroda

byrdie.co.uk: organiczny makijaż Ems prosto od jej wizażystki!

11 marca 2017

picture ©

Nie będę ukrywać – Charlotte Hayward to jedna z najlepszych wizażystek, jakie znam i których karierę bacznie obserwuję. Dlatego kiedy trafiłam na artykuł, w którym zdradza ona szczegóły na temat makijażu Ems, postanowiłam, że koniecznie Wam go przetłumaczę! O wielu produktach mogliście dowiedzieć się czytając poprzedni wpis, jednakże Charlotte wymieniła też sporo nowości. Nie pozostaje mi w tym momencie nic innego jak tylko życzyć Wam miłego czytania!

Continue Reading

#Empowerment FASHION lifestyle makijaż

#FDD, czyli Fantasy Date Dressing

1 lutego 2017

Walentynki tuż tuż, a Ty wciąż nie wiesz w co się ubrać? Ja Ci niestety nie pomogę, bo… Nie obchodzę tego święta (nie mam z kim). Chociaż nie! Czekaj! Czy w przypadku ubioru i jego planowania, tak jak do tanga, trzeba dwojga? Pch, pls. Dla każdego aspirującego pisarza bujanie w obłokach to czysta przyjemność, dlatego pozwól, że… wpadnę w echo romantycznych rozkmin wysadzanych złotem i diamentami, polanych najdroższym szampanem i usłanych donutami, w poszukiwaniu odpowiedzi na jedno, fundamentalne i zaiste ważne dla każdej z nas pytanie:

co, do cholery, ubrać w walentynki?

 

Continue Reading

Artykuły makijaż Marcelina Sowa porady prasa zagraniczna

Ramy Brook: Makijaż na wiosnę

17 kwietnia 2016

Follow my blog with Bloglovin

Wiosna za rogiem (a przynajmniej tak sobie mówimy tu, w chłodnym Nowym Jorku), co oznacza, że czas pomyśleć o sezonowych zmianach. Garderobę na wiosnę mamy już gotową (łapcie, póki jeszcze ciepła!), lecz co z naszą urodową rutyną? Na szczęście możemy się zwrócić do eksperta – Jade Staton, specjalistki od make-up’u, która zadbała o urodę Marceliny w czasie ostatniej sesji zdjęciowej dla Ramy Brook. Poniżej znajdziecie kilka urodowych porad od Jade i produkt, w którego niezawodne działanie wierzy makijażystka.

Continue Reading

hairoutine lifestyle makijaż MUZYKA przemyślenia

10 najlepszych odkryć 2015 roku

31 grudnia 2015

2015 dobiega końca, czas na podsumowanie. Przyznam szczerze, że musiałam wspomóc się pamiętnikiem i Pinterestem, bo nie sposób spamiętać wszystkie perełki, na jakie udało mi się natknąć w tym roku – było ich dużo, jednakże na potrzeby dzisiejszego wpisu postanowiłam wybrać najlepsze z najlepszych. Bez czego nie mogłam obejść się w 2015? Pozwólcie, że zacznę od końca!

1

Paris Carney

Pisałam o Niej na Instagramie, ale nie wyobrażam sobie tego wpisu bez choćby najmniejszej wzmianki o Jej twórczości. Jeśli słyszysz o tej wokalistce po raz pierwszy, czuję nieopisany zaszczyt mogąc przybliżyć Ci jej postać. Sposób, w jaki się o Niej dowiedziałam jest dość pokręcony i zabawny. Pomogła mi w tym moja osobista natura typowej fangirl. Zaczęło się niewinnie – w teledysku Taylor Swift wystąpił chłopak na zabój podobny do mojego taty – naturalnie ciekawa więc kim jest ten przystojniak, zaczęłam swoją wędrówkę z wujkiem Google. Okazało się, że niejakim sobowtórem taty jest niejaki Reeve Carney, który (jak pewnie się domyślacie) szybko wizualnie przypadł mi do gustu. Nie zakończyłam jednak swoich fangirlowych poszukiwań na zachwycaniu się zdjęciami Reeve, o nie. Zdążyłam zakochać się w Jego muzyce, bracie, mamie i siostrze. Wpadłam jak śliwka w kompot. To nietypowe zakochać się w rodzeństwie, a już tym bardziej w całej rodzinie. I choć powinnam zachwycać się młodszą-lepszą wersją mojego taty, jego bratem i Paris, to najbardziej imponuje mi Marti – ich mama. Jaką fantastyczną i inspirującą osobą trzeba być, aby wychować tak utalentowane dzieciaki! Wracając jednak do Paris… Jaki ta dziewczyna ma głos! I nie dość, że intryguje cudownym wokalem, to jest niesamowicie bliska mojemu sercu. Pisze bloga, dzięki któremu uświadomiłam sobie jak wiele nas łączy. To niesamowite uczucie, kiedy znajdujesz cząstkę siebie w zupełnie obcej Ci osobie. W momencie, gdy uświadamiasz sobie, że poprzez swoją twórczość próbuje przekazać swoim odbiorcom dokładnie te same wartości co ty, jedyne co pozostaje, to cieszyć się siłą przyciągania tych samych cząsteczek jednego związku. Inaczej nie ubiorę tego w słowa.

Paris Carney – Send A Prayer

2

Ścięcie włosów

Powiecie: ale mi odkrycie, ale dla mnie był to naprawdę przełomowy moment w życiu. Zrobiłam to w chwili w której mogłabym powiedzieć, że były moją jedyną dumą, ozdobą, która definiowała mnie, jako osobę. Pomimo ich zadowalającego wyglądu byłam już zmęczona. Potrzebowałam zmian, stąd decyzja o ścięciu. I o dziwo spotkałam się z ogromną aprobatą tego dość ryzykownego wyboru. Nowa fryzura sprawia, że rozmówca koncentruje się na mojej twarzy, którą niegdyś dosłownie ukrywałam pod włosami. Nie czuję też ciężaru włosów, ani bólu głowy, który niejednokrotnie powodowały przez swoją gęstość. Po poznaniu wszelkich dobrodziejstw krótkiej fryzury nie wiem, czy znów je zapuszczę – do podjęcia ostatecznej decyzji poczekam, aż regularnie podcinając końce pozbędę się całej farbowanej części.

3

Pierniczki

Dacie wiarę, że w moim domu nie pieczono ich na święta? Przez całe dzieciństwo kojarzyły mi się z niemieckim Weinachtsmarkt i tradycją dość daleką do polskich zwyczajów – olśnienia doznałam dopiero na Śląsku, kiedy okazało się, że wszyscy znajomi z klasy mieli w planach ozdabiać w/w wypieki. Czułam się jak przybysz z kosmosu, kiedy mówiłam, że w moim domu nigdy takowych nie pieczono! W tym roku jednak się przemogłam i upiekłam pierwszą partię, niezdarnie, lecz ze szczerego serca dekorując ciasteczka najlepiej jak umiałam! Są przepyszne i gdyby nie chęć zachowania „niepowtarzalnego klimatu” – piekłabym je znacznie częściej!

Orange_Scented_Gingerbread_Cookies_7

Siemię lniane

O jego niezwykłych właściwościach słyszałam już kilka lat temu – każda szanująca się włosomaniaczka próbowała żelu lnianego na włosy. Po chorobie mamy, która zmuszona była pic wywar o konsystencji gluta nieśpiesznie mi było do sprawdzania korzyści z jego spożywania. Przysłowie ‚a dziadek się śmiał i to samo miał’ doskonale opisuje moją styczność z nasionkami lnu. Laryngolog przepisał mi siemię podczas ostatniej choroby, a kiedy zauważyłam diametralną poprawę stanu cery i paznokci, postanowiłam poszukać więcej informacji na jego temat. Jak się okazało – regulują gospodarkę hormonalną, co pozwoliło mi zrezygnować z tabletek antykoncepcyjnych przyjmowanych „na cerę” bez większego szwanku, kiedy przed regularnym piciem miałam w trakcie przerwy ogromny wysyp. Siemię lniane to najlepsze odkrycie spożywcze 2015 roku!

5

Olej rycynowy

Kolejne, nieco naciągnięte odkrycie 2015 roku – olej rycynowy znam od początków włosomaniactwa, czyli od 2012 roku, jednakże – dopiero w tym regularnie stosowałam go na rzęsy i brwi, wzmacniając i przyciemniając je jednocześnie.

Czekoladziarnia

Jedno z niewielu miejsc, do których z chęcią wrócę. Za każdym razem, gdy odwiedzam nowe miasto, kieruję się do lokalu z gorącą czekoladą. Najlepsza czekolada jaką piłam to ta z Krakowa, w kawiarni Słodki Wentzl. Macie swoje ulubione kawiarnie/czekoladziarnie? Z chęcią je odwiedzę!

7

Nescafe Frappe

Najlepsza kawa jaką miałam przyjemność pic, kupiona okazyjnie w Biedronce. Ciężko ją gdziekolwiek dostać, więc gdy tylko nadarzy się taka okazja, kupię pojemniczek natychmiast! Fenomenalna zarówno na zimno jak i na ciepło.

8

Penny Dreadful

2-sezonowy serial, który pochłonęłam dosłownie w tydzień. Poświęcę mu oddzielny wpis.

9

10Makijaż szeroko rozstawionych oczu

W 2015 dowiedziałam się, że całe życie popełniałam błąd w makijażu oczu! Otóż osoby z szeroko rozstawionymi oczętami winny umieszczać ciemny cień w wewnętrznym kąciku oka, a nie zewnętrznym – jak to robiłam przez całe swoje życie, a przynajmniej od początków malowania się. Zwracacie uwagę na rozstawienie oczu przy makijażu?

I ostatnie odkrycie: YouTube.

Nie ukrywam, że stworzenie własnego kanału było dla mnie skokiem na głęboką wodę. Moje poczynania w świecie filmu to wciąż raczkowanie – nadal się uczę, ale mam nadzieję, że za parę lat będę się tu czuła tak komfortowo, jak na bloggerze. Chętnie wysłucham każdej rady, dlatego jeśli macie jakieś pomysły lub zastrzeżenia, piszcie śmiało w komentarzu.

11

gadżety haul makijaż uroda

catrice – eybrow set (zestaw do malowania brwi)

8 września 2014

1

Hej kochani! Dziś przygotowałam dla was malutki haul, do którego skłoniła mnie właściwie druga makijażowa vlogerka, dzięki której moje umiejętności mejkapu wzrosły diametralnie. No bo kto nie zna maxineczki? W jej przedostatnim filmiku mogliśmy obejrzeć krótkie recenzje produktów do brwi. Wśród kosmetycznych ulubieńców wspomniano o zestawie do brwi catrice, na który czaiłam się od dłuższego czasu. Koniec końców zamówiłam go za pośrednictwem Minti SHOP i mimo ostrzeżenia, że na produkt poczekam 5 dni … kurier zapukał już dziś!

2

W standardowym kartonowym pudełku, ozdobionym jednakże uroczą, firmową tasiemką Minti Shop czekała malutka paczuszka otulona folą bąbelkową, którą swoją drogą uwielbiam. Niewątpliwie będę miała zajęcie na dalszą część popołudnia.

3

Pierwsze wrażenie – całkiem przyjemne. Drobne, minimalistyczne, eleganckie opakowanie.

Od razu zabrałam się do majsterkowania przy opakowaniu, starając się przy tym, by nic nie zepsuć. Może nie wspominałam, ale strugaczkę z sephory rozbroiłam (zepsułam) po 5 sekundach od odpakowani paczki. Na paznokciach – niezawodny odcień z limitowanej edycji lakierów MANHATTAN – odcień coral – clubbeat.

4

Na set składają się dwa cienie, lusterko, szufladka z pęsetą, pędzelkiem i szczoteczką do brwi. W skrócie: nie ważne gdzie jesteś, o brwi zadbasz wszędzie! Lecę wypróbować! Buziaki :*

lifestyle makijaż przemyślenia uroda

Nowa obsesja – pędzle do makijażu.

14 lipca 2014

xxx

Często słyszę, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Początki mojego makijażu sięgają 17 roku życia – kiedy zaczęłam LO. Wtedy wówczas moją największą zmorą było dobranie idealnego koloru podkładu, odpowiednio (mocno) kryjącego korektora i pozbycia się trądziku.

Przez długi okres nakładałam makijaż za pomocą palców – co z perspektywy czasu nie wydaje mi się mimo wszystko higieniczne i zdrowe dla mojej cery. Przede wszystkim dlatego, że pod paznokciami zawsze gromadzą się bakterie, nieważne jak dokładnie wymyte byłyby ręce. Nie zdawałam sobie sprawy, że podkłady drogeryjne mogą oksydować (utleniać się, zmieniać kolor na bardziej intensywny), albo że niektóre mają większa ilość pigmentu różowego lub żółtego. Błądziłam w tym temacie do niedawna niczym płotka w piasku. Wolałam w ogóle nie nakładać podkładu, przez co mój makijaż wyglądał czasami komicznie. Wyobraźcie sobie źle dobrany, co gorsza: rozświetlający korektor rozprowadzony na prawie całej twarzy z nieudaną próbą zatuszowania pryszczy. Wyglądało to jak batonik z preparowanym ryżem polany białą czekoladą… Niezbyt fajna wizja. W dodatku w okolicy strefy T świeciłam się niczym psu… Ale co tam! Prasowany puder wystarczał! To nic, że puder w kamieniu to ogromne siedlisko bakterii, zwłaszcza, jeżeli używamy go w połączeniu z jednym pędzlem przez kilka miesięcy bez oczyszczania go. Brzmi tragicznie, ale tak właśnie było.

1000887_622134284464846_1386304535_n

Pierwszym krokiem do nieco bardziej profesjonalnego makijażu było trafienie na gąbeczki Beauty Blender. Koniec końców przyszła pora na pędzle. Moja kolekcja nie jest spektakularna. Nie posiadam również pędzli z wyższej półki, ale w przyszłości zamierzam zainwestować w porządniejsze.

W mojej kolekcji znajduje się pędzel do pudru w etui z Rossmanna z serii For Your Beauty, pędzel do różu For Your Beauty Premium Rougepinsel, oraz stojący pędzel do pudru kabuki Elite Models.

Jeśli mam się wypowiedzieć na ich temat… Zdaję sobie sprawę z tego, że do ideału brakuje im sporo. Widziałam w swoim życiu o wiele bardziej profesjonalne perełki. Kompaktowy przenośny pędzel w etui ma koszmarne włosie, źle rozprowadza puder, ale chwilowo cenię go za to, że mogę go wrzucić do torebki i w każdym momencie delikatnie poprawić makijaż. Pędzel do różu Premium Rougepinsel, zachwalany przez wielu, znany dzięki miękkiemu włosiu używam do… podkładu. Mam wrażenie, że o wiele lepiej go rozprowadza niż inny typowy pędzel do podkładu. Kabuki z Elite Models kupiłam stosunkowo niedawno, ale już go lubię. Jest stosunkowo duży, ma miękki włos i prezentuje się elegancko.

Przymierzam się do zakupu profesjonalnego pędzla do podkładu i na razie nie wiem jaka to będzie marka, ale z pewnością będzie porządny. Chcę go kupić przy okazji kupowania podkładu MAC Pro Longwear NW13, który ostatnio dobrała mi wizażystka. W drodze wyjątku otrzymałam również 30 ml próbki! Podkład jest niesamowity, ale o nim napiszę w osobnym poście.

Jak dbam o pędzle?

Wszystkie trzy myję ciepłą wodą i szamponem dla dzieci tuż po każdym użyciu. Pędzle mają tendencję do przyciągania kurzu, dlatego trzymam je w specjalnym opakowaniu. Pędzelki do cieni myję średnio co 2-3 tygodnie, ponieważ mam ich tyle, że do każdego koloru cienia – znajdę inny pędzelek. Podsumowując moja historia z pędzlami jest krótka. To dopiero początek fascynacji i doceniania ich możliwości. Kto wie, może za parę lat skończę z profesjonalnym etui wyładowanym setką różnych pędzli? Mam nadzieję, że nie. Posiadacie pędzle? Które są godne uwagi? Dajcie znać w komentarzu!

kosmetyki makijaż przemyślenia uroda

REVLON – moja nowa miłość

20 czerwca 2014

01

Witajcie w ten ponury, pochmurny dzień. Postanowiłam dodać mu odrobinę kolorów z pomocą dzisiejszego postu i nowych masełek do ust Revlon w odcieniach proponowanych przez stronę www.getthegwenstacylooksweeps.com.

Nigdy nie byłam fanką kosmetyków do ust. Właściwie jeszcze przed włosomaniactwem nie używałam dosłownie niczego. Uczucie lepkiego balsamu wywoływało we mnie obrzydzenie, ponadto nie odpowiadał mi smak, zapach i to, że po jakimś czasie każdy z tych masełek/balsamów wyglądał jak po przejściu tornado w Toronto. Oblepione paprochami z torebki, w opłakanym stanie.* Jak wszyscy wiemy, kobieta zmienną jest. Obserwując koleżanki z klasy dostrzegłam wiele mankamentów mojej urody i postanowiłam działać. Zainwestowałam w pomadkę, może dwie, ale szybko się do nich zniechęciłam. Przede wszystkim przez to, że w doskonały sposób podkreślały moje suche skórki. Wiele początkujących a także dojrzałych kobiet popełnia jeden podstawowy błąd w pielęgnacji. Zamiast zadbać o płótno, tuszują niedoskonałości – zarówno cery, ust jak i włosów. Niestety – jeżeli nie zadbamy o to, co dała nam natura, żaden kosmetyk nie będzie w stanie tego ukryć. Prostowanie włosów na dłuższą metę prowadzi do ich pokruszenia i opłakanego stanu bez stylizacji. Dzisiaj nie muszę swoich włosów prostować – są lekko falowane naturalnie, a gdy zostawię je, by schły swobodnie, można nawet powiedzieć, że są proste!

Na blogu wielokrotnie wspominałam, że jestem zapaloną czytelniczką i widzem CallMeBlondieee. Basia odmieniła moje poglądy na temat makijażu i w pewnym sensie wprowadziła w pewien rodzaj pomadkomaniactwa. Tak. Ja, posiadaczka grubych, aczkolwiek suchych jak Sahara ust postanowiłam ze wszystkich swoich sił doprowadzić je do stanu idealnego, a następnie bawić się kolorami, których w świecie kosmetyków jest multum! Jednocześnie, zupełnym przypadkiem dowiedziałam się, że moja ulubiona aktorka, Emma Stone – jest ambasadorką marki REVLON, która ma w swojej ofercie wiele ciekawych koloryzujących balsamów i masełek do ust. W swojej aktualnej kolekcji posiadam już prawie wszystkie balsamy z wishlisty serii Colorburst (czekam na paczkę z USA z odcieniem 250 STANDOUT – swoją drogą, to trochę nie fair, że Douglas importuje jedynie kilka odcieni balsamów) i dwa masełka widoczne na poniższej fotografii. Cotton Candy (różowy po prawej) i Wild Watermelon (czerwony po lewej).

Wspomnianymi kosmetykami jestem wprost zachwycona! Nie podkreślają skórek, doskonale nawilżają usta, a co najpiękniejsze: są dostępne w wielu cudnych kolorach!

_DSC0198

_DSC0199

*Teraz nie dopuszczam do takiej sytuacji. Jestem kosmetycznym (i nie tylko!) sterylniakiem!