FASHION przemyślenia

Materiały szyte krwią

28 sierpnia 2015

Uwielbiamy modę – to nieodłączny element naszego życia. Przez ubiór możemy przecież wyrazić siebie. Blogi szafiarek mnożą się jak grzyby po deszczu, a każda z nich marzy, by choć trochę upodobnić się do popularnych już ideałów. Czytelniczki naśladują swoje modowe wzory, nałogowo odwiedzając sieciówki, które dają nam możliwość stosunkowo taniego zakupu modnych rzeczy… Wielokrotnie przymierzałam się do regularnego publikowania własnych stylizacji, ale jest jedna rzecz, która mnie powstrzymuje. Świadomość.

 


Świadomość tego, co tak naprawdę stoi za pięknymi, kolorowymi rzeczami, których widokiem codziennie bombardują Was inne blogerki, bilboardy w galeriach handlowych i reklamy w tv. Świadomość tragedii i przelanej krwi tysięcy osób, które każdego dnia pracują po kilkanaście godzin, by wyprodukować rzeczy sprzedawane za grosze na potrzeby firm parających się tzw. fast fashion. Na co dzień ludzkie życie jest nam tak obojętne, że wydając pieniądze na ulubione fatałaszki w sklepach sieciowych, nawet o tym nie myślimy. Mam jednak nadzieję, że dzisiejszy wpis otworzy niektórym oczy.

Do dzisiejszej notki przygotowałam się merytorycznie. Chciałam przekazać jak największą ilość informacji, choć nie obiecuję, że będę w stanie napisać wszystko, co w tej chwili kłębi się w mojej głowie pod wpływem ogromnej ilości emocji wywołanych filmem dokumentalnym „The True Cost” reżyserii Andrew’a Morgana. Film opisywany jest jako obraz człowieka pazernego, który pod pretekstem pomagania biednym krajom, zbudował imperium modowe. Chęć zysków i najtańszego wypchnięcia towaru na półki mają pierwszeństwo nad podstawowymi potrzebami ludzi. Globalizacja miała nam wszystkim przynieść korzyści: krajom rozwiniętym tańsze produkty, a krajom biednym – miejsca pracy. W rezultacie, obserwujemy coraz większy podział między kontynentami i ludźmi. Należy spojrzeć prawdzie w oczy – obok wysoce rozwiniętych krajów, napędzających biznes tzw. szybkiej mody poprzez coraz większą konsumpcję, w krajach takich jak Bangladesz czy Chiny rozwija się niewolnictwo XXI wieku.

Nie posiadając innego wyboru, mieszkańcy godzą się na pracę w warunkach urągających podstawowym normom, zagrażających ich życiu i zdrowiu, by zarobić marne pieniądze – 115 zł miesięcznie to zarobek pracujących po 15-16 godzin na dobę kobiet, które bardzo często przyprowadzają do zakładów swoje dzieci. Jedną z takich kobiet jest Shima, której słowa pod koniec dokumentu wstrząsnęły mną najbardziej.

Wytwarzamy ubrania, które noszą inni. Ci ludzie nie mają pojęcia, jak ciężka jest to praca. Po prostu kupują [te ubrania] i je noszą. Nie zastanawiają się nad tym, że ubrania te szyto naszą krwią. W fabrykach odzieżowych giną tysiące osób. Rok temu, na skutek zawalenia się hali w fabryce odzieżowej zginęło ponad tysiąc osób. To dla nas bardzo bolesne. Nie chcę, żeby ludzie nosili odzież wyszywaną naszą krwią. Chcemy lepszych warunków, chcemy uświadomić ludzi, aby żaden inny właściciel nie podejmował takiego ryzyka, jak właściciel hali Rana Plaza, zapobiec sytuacji, w których ginęły nasze dzieci. Jedyne czego pragniemy to opieki.

Znam osoby, dla których nie liczy się nic innego poza łowami na sieciówkowych wyprzedażach i osobiście mnie to obrzydza. Właściciele doskonale znanych nam sklepów, takich jak H&M, Zara czy Reserved obniżając ceny swoich produktów, dają nam poczucie, że stać nas na wszystko. W rzeczywistości sami się na tym bogacą, kosztem innych, milionów ludzi, których po prostu w całym kole napędowym się pomija. Jak tłumaczą swoje zachowanie? W ogóle go nie tłumaczą! Uważają, że nie ma nic złego w stosowaniu pestycydów, środków chemicznych zagrażających środowisku i ludziom narażonych na codzienny kontakt z toksynami. Uważają, że tworząc nowe miejsca pracy pomagają tym ludziom. Przemysł odzieżowy obok ropy naftowej to drugi największy koncern na świecie. Obie produkcje zagrażają środowisku w niemalże identyczny sposób, jednak o ile ropy naftowej nie da się zastąpić w tak wielkiej skali odnawialnymi źródłami energii, o tyle modę i podejście do niej można zmienic. Przekonała się o tym między innymi Safia Minney, założycielka marki People Tree. Safię poznałam kilka lat temu dzięki Emmie Watson, która zgodziła się zaprojektować kilka kolekcji dla jej marki Sprawiedliwego Handlu.

Fair Trade poświęcę oddzielny wpis, jednak warto wspomnieć, że to właśnie ten ruch społeczny umożliwia realną poprawę warunków mieszkańców krajów rozwijających się. Ubrania People Tree wykonywane są w 100% z organicznej wełny. Safia wykorzystuje modę jako narzędzie do walki z biedą i uświadamiania młodych ludzi.

To zabawne, bo w momencie, kiedy jedna, albo druga szafiarka zachwyca się kolejną rzeczą upolowaną w sieciówce, osobiście szczycę się starą, poniszczoną koszulką wypatrzoną w stercie innych używanych rzeczy w lumpeksie. Na dodatek poplamioną. I nie, nie krytykuję ich za to, mają pełne prawo promować to, co chcą. Podobnie sprawa ma się do tzw. rzeczy oferowanych przez sprzedawców taniej odzieży japan style. W Polsce Fair Trade nie jest na tyle rozwinięty, byśmy mogli świadomie kupować ubrania ze sprawdzonych źródeł. Pod względem Sprawiedliwego Handlu nasz rynek po prostu kuleje. Chciałabym jednak, żeby ludzie zmienili swoje podejście do kupowania. Więcej świadomości, mniej szaleństwa. To tyczy się również blogerek. Za przeproszeniem podniecanie dupy każdą upolowaną rzeczą jest co najmniej bezmyślne, biorąc pod uwagę to, skąd tak naprawdę pochodzą te rzeczy i jaki mają faktyczny wpływ na nasze zdrowie i psychikę. Możecie mnie uznać za ekologiczną wariatkę, ale ja najzwyczajniej w świecie nie widzę powodu, aby w widoczny na wielu blogach sposób zachwycać się modą wyszytą krwią.

 

Natalie Taylor- I Want It All

Edit: na asku otrzymałam sporo pytań, gdzie szukać odzieży ekologicznej. Postanowiłam podzielić się z Wami adresami sklepów internetowych, z których sama korzystam:

You Might Also Like