#Empowerment Feminizm lifestyle przemyślenia

O feminizmie po raz drugi.

4 sierpnia 2015

Od pewnego czasu promuję na social mediach HR coś co ostatnimi czasy stało się niezwykle modne i jednocześnie dla wielu pozostaje niezrozumiałe, poprzez owianie stereotypową otoczką. Pewnego dnia zaczęłam się jednak zastanawiać, czy z punktu widzenia innych nie wygląda to w jakimś stopniu komicznie. 20-paroletnia dziewczyna, parająca się administracją na stronie o swojej idolce z dzieciństwa z niewiadomych przyczyn zaczyna trąbić na prawo i lewo o Kampanii, o której nikt nic nie wie, a jeśli wie, utożsamia z feminizmem, o którym również nie ma zielonego pojęcia.


Tak jak na HeForShe.pl odwołałam się do artykułu jednego z feministycznych portali, tak dziś, spróbuję nawiązać do wpisu Olfaktorii, w którym jasno, na podstawie kompletnie idiotycznego artykułu Elle, stwierdziła i poniekąd słusznie zresztą, że feminizm to kretynizm. Dlaczego słusznie? Ponieważ Monika Stukonis swoim ‚arcydziełem’ na łamach całkiem popularnego czasopisma pojechała po bandzie wypowiadając się o swojej wizji feminizmu. Zakłamanej, idiotycznej i właściwie niegodnej mojego komentarza, ale to szczegół.

W czasach, w których w większości wysoko rozwiniętych krajów kobiety nie muszą walczyć o prawo uczestnictwa w wyborach i w przypadku (gdy posiadają ku temu walory fizyczne) nikt nie broni im pracować w zawodach niegdyś uważanych za typowo męskie, naklejanie feministkom łatki brzydkiej i zakompleksionej kobiety, której w życiu nie wyszło, więc mści się na mężczyznach to czysty kretynizm, a także przejaw niewiedzy, nieuzasadnionej krytyki i strachu wobec tego, co tak naprawdę nieznane.

Do napisania dzisiejszego wpisu skłoniło mnie wiele rzeczy, a wśród nich pytania, jakimi bombardowana byłam na portalu ask.fm przez stosunkowo młodych, nieświadomych ludzi. Pytano mnie o różne rzeczy, sugerujące istnienie w świadomości zadających pytania, niezwykle krzywdzącego obrazu feministek – zaniedbanych, działających na przekór mężczyznom, zakompleksionych istot. Cóż, może zmartwię część osób, ale do grona osób popierających pogląd o równości społecznej, gospodarczej i politycznej kobiet i mężczyzn należą: Angelina Jolie, Zoe Saldana, Natalie Portman, Salma Hayek czy też Halle Berry. Symbole seksapilu, a dla niektórych, patrząc przez pryzmat tego kim są – hipokryzji. Bo przecież co biała, amerykańska kobieta z wyższej klasy społecznej ma do sytuacji kobiet w krajach, w których najczęściej łamanym prawem jest równość płci? Otóż ma wiele – charyzmę, siłę przebicia, umiejętności, pieniądze i jasno sprecyzowany światopogląd – cechy, które pomagają osiągnąć sukces w tym, co robią, czyli zmienianiu świata na lepsze. I nie mam na myśli ich własnego otoczenia, choć poniekąd z pewnością poprzez swoją działalność wpływają na ukształtowanie światopoglądu młodych ludzi, będących ich fanami. Mam na myśli realne zmiany w krajach, w których pomimo wieloletnich prób kształcenia o istocie równości, różnice w postrzeganiu kobiet i mężczyzn uwidaczniają się każdego dnia, nieraz w skandaliczny sposób. Należy pamiętać, że choć tutaj w Polsce, naszym wielce cywilizowanym* kraju wszyscy mamy konstytucyjne prawo do wolności, istnieją miejsca na świecie, w których sytuacja kobiet niewiele różni się od sytuacji świń na uboju – gwałty w Indiach, praktykowanie obrzezania czy dopuszczanie 8-letnich dziewczynek do małżeństw, dyskryminacja na tle płciowym w przepisach prawa i w praktyce, nierówne szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy, nierówny przydział bezpłatnej opieki i podział obowiązków domowych, ograniczona kontrola kobiet nad własnością i majątkiem oraz nierówny udział kobiet w podejmowaniu decyzji w życiu prywatnym i publicznym to zaledwie kropla wody w oceanie, biorąc pod uwagę problemy wynikające z nierówności płci.

Stwierdzenie cywilizowanym jest mocno naciągane. Osobiście uważam, że pod względem edukacji młodych osób w zakresie istoty równości, sytuacja w Polsce jest tak samo zła, jak w każdym innym kraju na świecie. Traktowanie ludzi przedmiotowo jest na porządku dziennym. W mediach daje się słyszeć o nielicznych przypadkach – ostatnio głośno było o młodym chłopaku, który popełnił samobójstwo, bo rówieśnicy zwyzywali go od pedałów i ciot za styl ubierania. Gdyby tym młodym ludziom wpoić od najmłodszych lat istotę tolerancji, do podobnego przypadku by nie doszło. Winy należy szukać w systemie edukacji. Poziom szkolnictwa spada w zatrważającym tempie, rodzice w natłoku codziennych obowiązków i próbie wiązania końca z końcem również nie parają się do takich rozmów w domu. Lekcje wychowania do życia w rodzinie w 90% szkół to jakaś parodia. Mentalności ludzi nie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tu trzeba lat i AUTORYTETÓW. A dzieciaki wolą gapić się na teledyski półnagiej Cyrus i czytać o tym, co danego ranka wypiła Maffashion (bez urazy, lubię ją).

Kampania OnDlaNiej (HeForShe), utworzona przez ONZ Kobiety dąży do równości płci, promując niezwykle uniwersalne wartości, które można by podkopać pod każdą inną społeczną instytucję, nawet Kościół. Problem w tym, że żadna z nich nie była dotąd na tyle skuteczna, by wprowadzić realne zmiany. Szczerze powiedziawszy, nie jestem zdziwiona faktem, że inicjatywa kampanii spotkała się w Polsce z taką obojętnością, nawet ze strony feministek, które niejednokrotnie jednogłośnie stwierdziły, iż patriarchat to problem mężczyzn. Inauguracja Watson miała zwrócić uwagę mediów, gazet, które mogłyby o tym pisać i zainteresować światowych liderów. To, że w Polsce mamy media, jakie mamy to kolejny powód braku zainteresowania ze strony wielkich koncernów, które mogłyby wspomóc kampanię. Wciąż mam nadzieję, że poprzez swoją działalność na drugim blogu, HeForShe.pl, zainteresuję więcej osób. Czy robię to tylko dlatego, że jestem walniętą psychofanką Emmy Watson? Z pewnością zawdzięczam jej to, że dowiedziałam się o organizacji dzięki jej przemowie z 2014. Namawiam do dołączania do HeForShe.org/#take-action z zupełnie innego powodu. Jestem zrównoważoną feministką wiem, jakie wartości promuje feminizm, a z radykalnymi feministkami – kobietami nienawidzącymi mężczyzn i trąbiącymi na lewo i prawo o przywilejach im się należących nie chcę mieć nic wspólnego. Czas, żebyś ty również poznał/-a te wartości.

Jeżeli jesteś przeciwna/-y dyskryminacji i przemocy wobec kobiet i dziewcząt, mężczyzn i chłopców, wierzysz, że przywrócenie kobietom możliwości uczestnictwa w życiu społecznym i podejmowania działań poprawiających ich warunki, są niezbędne do poprawy sytuacji gospodarczej i postępu we wszystkich sferach życiowych w krajach, w których nie mają tych praw, reagujesz, widząc przemoc psychiczną, emocjonalną i seksualną a także pragniesz realnych zmian, tolerancji, sprawiedliwości i równości, proszę dołącz do popierających OnDlaNiej na http://heforshe.org/#take-action. Więcej informacji o Kampanii na moim drugim blogu, heforshe.pl

 

You Might Also Like